Kuba Wojtaszczyk: Nie wierzę, że literatura może zmienić świat

31 maja 2017

Kuba Wojtaszczyk fot. Kamila Szuba

Kuba Wojtaszczyk - fot. Kamila Szuba

Z Kubą Wojtaszczykiem, autorem właśnie wydanej powieści „Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica?” (Wydawnictwo Muza), rozmawia Icek Muszkieta.

W jednym z wywiadów przyznałeś, że jako student pisałeś wiersze, lecz ci nie wychodziły. Odnalazłeś się jednak w prozie. Wydałeś dwie powieści. Czym jest według Ciebie powieść i jaką przypisywałbyś jej rolę we współczesności?

Wydaje mi się, że często prozaicy zaczynają od jakiejś krótkiej formy. Najpierw pisałem wiersze, które teraz z perspektywy czasu są dla mnie beznadziejne. Najpewniej był – czy jest – to proces, który trzeba przejść. Pierwsze utwory prozatorskie też były bardzo krótkie i średnie. Co prawda opublikowano je w „Czasie Kultury”. Nie jest to jakieś wielkie wydarzenie, choć wtedy tak myślałem. Musiałem nabrać wprawy w pisaniu dłuższych form – i cały czas nabieram. Powieść jako długa forma pozwala mi się wypowiedzieć, wygadać. Lubię to rozgadanie, ale w pozytywnym sensie.

 

A czy uważasz, tak jak Derrida, że literatura pozwala powiedzieć wszystko?

Każdy utwór literacki jest po to, żeby przekazać jakąś myśl autora. Żeby autor zabrał stanowisko wobec tego, co dzieje się współcześnie. Jednak nie wierzę, że obecnie literatura może zmieniać świat. Oczywiście powinna, ale nie sądzę, że wróci taki stan, jak był kiedyś, że analizowano każdy utwór, dyskutowano o nim, tekst wpływał na zmianę postaw społecznych. I nawet jeśli powstanie tekst o homofobii, ksenofobii i tak dalej, nawet jeśli będzie to superartystyczne, to i tak to nic nie zmieni, ponieważ nie ma wielu odbiorców. Książek wychodzi tak dużo, że zachwyt nad rożnymi tytułami jest tylko chwilowy; zaraz zostaje zastąpiony kolejnym peanami na cześć innej publikacji.

 

Z pewnością sięgasz po młodych polskich prozaików. Lecz czy sięgasz również po polską poezję najnowszą?

Niestety za rzadko. Lubię czasami poczytać Jakobe Mansztajna albo Ilonę Witkowską, których bardzo cenię. Nie chciałbym tłumaczyć się brakiem czasu – choć z tego między innymi to wynika, że muszę przeczytać wiele powieści i reportaży do felietonów czy wywiadów z pisarkami i pisarzami. Jestem też zwyczajnie ciekawy, co też słychać u prozaików.

 

Raporty dotyczące literatury jednoznacznie pokazują, że jest ona wydawana w bardzo niskim nakładzie. Czy według Ciebie, z perspektywy prozaika, jest jeszcze nadzieja dla poezji?

Poezja przypisana jest do pewnej niszy, w której istnieje od dawna. Może nawet jest w niej od zawsze. Mam idealistyczne podejście i fajnie byłoby, tak jak kiedyś, cytować wiersze z głowy, żeby ludzie zaczytywali się w poezji. Niestety teraz to już tak nie wygląda. Jednocześnie wydaje mi się, że już nie jest to możliwe. Podobnie z prozą, bo czytelnictwo jest bardzo niskie. Problem polega też na tym, że poezja jest trudno dostępna.

Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica - Kuba Wojtaszczyk

 

 

Czy według Ciebie, z perspektywy kulturoznawcy i pisarza, istnieje jakiekolwiek życie literackie w Polsce? Gdzie byłoby ono najbardziej spójne? Co je charakteryzuje? Czy odczuwasz jakąkolwiek przynależność do którejkolwiek grupy pisarzy w Polsce?

Wydaje mi się, że środowiska literackiego w Poznaniu nie ma, jako takie istnieje tylko w Warszawie, ewentualnie w Krakowie. Sam przyjaźnię się z Dominiką Słowik i Aleksandrą Zielińską, to jest takie nasze miniśrodowisko literackie. Zwyczajnie się lubimy, ale też wspieramy w pisarskiej drodze, bo nie jest ona superlekka i fajna, tak jak sobie wyobrażaliśmy na jej początku, wydając nasze pierwsze książki. Jest wręcz przeciwnie. W środowisku raczej się wszyscy znają, kojarzą. Istnieją pewnie małe wysepki literackie, skupiające po kilka osób, które regularnie się spotykają. Festiwale literackie są też okazją, aby pobyć ze sobą, pogadać, poplotkować. Z Olą i Dominiką wysyłamy sobie nasze teksty, jesteśmy zazwyczaj pierwszymi ich czytelnikami.

 

Dziś najbardziej znaną polską postacią związaną z Węgrami jest Krzysztof Varga, a już niedługo być może także Ziemowit Szczerek, który udał się w tamte strony, aby napisać reportaż. Czy zastanawiałeś się, szczególnie po stypendium w Budapeszcie, aby zająć się nowym gatunkiem literackim, czyli reportażem?

Absolutnie nie! Nigdy nie myślałem o tym, aby napisać reportaż, i raczej nie potrafiłbym tego zrobić. Chyba nie mam w sobie aż tyle empatii, żeby móc podejść do ludzi, porozmawiać z nimi, zaznajomić się. Jestem dopiero na początku mojej drogi literackiej, więc może się to kiedyś zmienić. Ale w tym momencie wydaje mi się to tak samo nierealne jak napisanie tomiku wierszy.

 

W tym sezonie w Teatrze Polskim w Poznaniu odbędzie się premiera „Portretu trumiennego” w reżyserii Michała Kmiecika, znanego poznańskiej publiczności z „Krakowiaków i Górali”. Dyrektor Teatru Maciej Nowak wyznał, że Twoja debiutancka powieść to strasznie śmieszna, okrutna książka o dwóch niekompatybilnych światach. Jakie masz oczekiwania wobec jej wystawienia?

Nie mam żadnych, to znaczy nie chcę ingerować w pracę Michała, bo go cenię i mu ufam. Wiem, że nie zrobi z „Portretu...” czegoś, czym ta książka nie jest. Samo wystawienie adaptacji w Teatrze Polskim jest dla mnie bardzo dużym wydarzeniem i wyróżnieniem. Marzyłem, żeby zobaczyć swój tekst na scenie (zresztą znajdź pisarkę lub pisarza, którzy nie marzą o tym samym). Chociaż byłem przekonany, że „Portret trumienny” jest nieteatralny i też się z takimi głosami spotkałem. Ale okazuje się, że jest zupełnie odwrotnie!

 

Czy masz wpływ na to jak będzie wyglądać spektakl?

Nie, jeszcze reżyser się ze mną nie konsultował. Wiesz, wychodzę z założenia, że to, co napisałem, nie jest już moje i należy do innych ludzi. Autor w tej sytuacji nie żyje. Nie chcę, żeby tekst był wykorzystany przeciwko autorowi, ale nie wierzę, że Maciej Nowak i Michał Kmiecik zrobią z tym coś złego. Gorzej byłoby, gdyby przyszedł prawicowy reżyser i chciał wykorzystać mój tekst jako przestrogę przed gejami, którzy chcą zabić rodzinę. Oczywiście wtedy bym zaprotestował.

 

To czy możesz już zdradzić, który z aktorów Teatru Polskiego wcieli się w rolę główną?

Pewnie! W roli Aleksa widzę Pawła Siwiaka. Myślałem też na pewno o Konradzie Cichoniu. Piotr Dąbrowski byłby idealny jako brat głównego bohatera, a Agnieszka Findysz jako siostrzenica... Wiesz, jak powiedziałem – wszystko zależy od Michała, nie mam zamiaru ingerować w jego pracę. W tym wypadku jestem tylko widzem.

 

Pomysł, aby wystawić „Portret trumienny”, przyszedł od dyrektora Macieja Nowaka czy od reżysera Michała Kmiecika?

Od Macieja Nowaka. Przeprowadzałem z Maciejem wywiad dla „Kultury u Podstaw”. Zainteresował się tym, kim jestem, co robię. Okazało się, że ma „Portret trumienny” u siebie na półce. Następnie dał tę książkę Michałowi Kmiecikowi, któremu się ona również spodobała. I tak to się potoczyło.

 

A jakich reakcji wśród widzów spodziewałbyś się po obejrzeniu Twojej powieści w Teatrze?

Na pewno nie będzie to skandal na miarę „Klątwy” w Teatrze Powszechnym w Warszawie, ale wydaje mi się, że może „burzyć”, nawet mam taką nadzieję. Szczególnie może ludzi mierzić zakończenie „Portretu trumiennego”. Nie wiem jak do końca się to przełoży na spektakl; końcówka to najmocniejszy i najważniejszy element powieści, więc zakładam, że również w teatrze odegra znaczącą rolę.

 

Pozostawiam ten wywiad otwarty. Wszystko jest udokumentowane. Proponuję spotkać się tuż po premierze spektaklu w Teatrze Polskim. Opowiesz mi o swych wrażeniach...

 

KUBA WOJTASZCZYK (ur. 1986 r.) – pisarz, kulturoznawca, absolwent Gender Studies UAM. Publikował i publikuje m.in. w „Czasie Kultury”, „Blizie”, „Kulturze u Podstaw”, „Lampie”, antologii „Nowe Marzy” 10. MFO. W 2014 r. debiutował powieścią „Portret trumienny”. Druga książka to „Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć” (2016). „Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica?” to jego najnowsza powieść (2017). Jest tłumaczony na niemiecki, węgierski i ukraiński. Stypendysta m.in. Prezydenta m.st. Warszawy oraz Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego.

Narodowy kornik walczący („Nieumarły las”) >>

Seryjni poeci 47: Grzegorz Olszański – wiersze >>

Seryjni poeci 47: Patryk Czarkowski – wiersze >>