Piotr Sommer: Ucieczka w bok

9 grudnia 2016

Piotr Sommer: Ucieczka w bok

Piotr Sommer na Festiwalu Fabuły 2016, fot. M. Kaczyński © Centrum Kultury ZAMEK

Zamiast bąkać tak jak Homer, chciałbym dziarsko – jak Piotr Sommer. Taka to formuła wytrawiła mi się w głowie przy próbie zsyntetyzowania lektury rozszerzonego wydania „Ucieczki w bok” (2016).

Jej wykładnia jest prosta: kto czyta niniejsze słowa, a jeszcze Sommerowego zbioru rozmów nie czytał, jest niczym cymbał, na dodatek niezbyt brzmiący lub też brzmiący niezbyt, co nie jest tym samym. Skoro jednak jest już odrobinę obrażany, może zadać pewne pytanie. Dlaczego?

 

DLA BRZMIENIA

Nie tylko cymbały brzmią. Lub nie. Wszystko: nawet papier, papieros i papierówka. Nade wszystko ciało. Brzmienia ciała zaczynają się od minimalnych ruchów mięśni, mimowolnych mrugnięć powiek, sięgają aż po frazowanie mowy i kompozycję całości wypowiedzi. Nie ma w tym nieścisłości, gdyż dla Piotra Sommera mowa ciała jest brzmieniem, brzmienie ciała jest mową. W rozmowie z Grzegorzem Jankowiczem mówi, że „ręka to też część mowy, element mówienia, brzmienia, wygłaszania”.

Każdy, kto choć raz czytał i słyszał poetę, wie, że mówi tak, jak pisze, a pisze tak, jak mówi. Niepodrabialnie. Ze szwungiem, swadą, a nieraz i z sardonicznym sztychem. We wszystkich tych tonach odzywa się obsesyjnie perfekcyjna wirtuozeria. Dlatego czytając te „szkice mówione”, można usłyszeć miejsca, gdzie bierze oddech, a gdzie przerywa, by porozumiewawczo mrugnąć (w innym miejscu mówi, że tekst to partytura). Brzmienie Sommera to Hi‑Fi literatury.

 

DLA ŻYWIONEGO WOBEC JĘZYKA – JAKBY SIĘ NIE RZEKŁO – SZACUNKU

W rozmowie z Zofią Zaleską w pewnym momencie Sommer mówi/pisze o tym, czym się charakteryzują „ciekawi poeci”. Robi to trochę ukradkiem, ale jednak stwierdza, że właśnie oni „traktują język tak jak Homer Odysa, a nawet jak Dmochowski Homera, i poddają go rozmaitym przygodom i perypetiom, albo każą mu przygody odgrywać” (to z tych też słów Homer przeżywa przygodę w tytule niniejszego septologu, choć jego autor nie jest poetą – nawet nieciekawym).

Trzeba zwrócić uwagę na tę lingwistyczną przykrętkę. Zdania „traktują język tak jak Homer” i „traktują język tak jak Homer Odysa” różnią się tak, jak koparka i koperek albo jak chwilę później w rozmowie różnią się poeci wyrażający językiem „tak zwane uczucia” i poeci „słowiarze”. Pierwsi chcą języka użyć, drudzy chcą – żeby dodryfować do modnych słów – etyko‑eko‑logicznie dać mu przeżyć doświadczenie, mówiąc krótko, chcą dać mu żyć.

piotr-sommer-ucieczka-w-bok-zamekczyta

 

CZYLI DLA DZIARSKOŚCI

Dziarsko dla dziarskości? Może jest w tym odrobina błędnego koła (łac. circulus vitiosus, ang. vicious circle, fr. cercle vicieux, portug. círculo vicioso, wł. circolo vizioso, niderl. vicieuze cirkel, a po niemiecku oczywiście musi być oryginalnie: Teufelskreis), niemniej czy potrzeba dodatkowej racji? Jeśli tak, to wspominany szkic mówiony z Zaleską rozpoczyna się od pytania o to słowo, które Sommer wyraźnie lubi. Mówi, że „dziarski” to przymiotnik, który „odnosi się w zasadzie do rzeczy żywych. […] Język […] jako żywy organizm ma swoje upodobania”. I teraz można sobie dopowiedzieć, czy sympatyczniej być żywym czy nie.

 

DLA ERUDYCJI

Bo Piotr Sommer o literaturze i języku naprawdę dużo wie.

 

DLA IRONII

A Sommer zna więcej odmian ironii niż hydraulik rodzajów złączek i rurek (liczonych łącznie). I tak samo jak złączki i rurki pozwalają hydraulikowi wykonać robotę oraz transportować wodę, tak dla Sommera ironia jest tym, co łączy z czytelnikiem, choć autor potrafi się oddzielić nią od rozmówcy.

W katalogu ironicznych złączek są te delikatne, jak wtedy, gdy na pytanie o skrupulatność pracy nad oprawą wizualną numerów „Literatury na Świecie” odpowiada interlokutorowi, że słowo „skrupulatność” może niezbyt dobrze oddaje charakter starań i dodaje: „sprawiłbyś tym słowem przyjemność mojej mamie, która była księgową”. Okazuje się, że w zestawie są jednak i solidne gazrurki (skąd w tym hydraulicznym secie gazrurka, tego nie wiadomo), gdy zagadany o problem czasu przykłada ripostą (albo gazrurką) w kwestię (albo w twarz) pytającego: „Wystarczy, że zgłoszę pytanie o naturę czasu, dajmy na to, takim siermiężnym jedenastozgłoskowcem – // O czasie, nad twoją istotą dumam. / Naturę masz niepojętą, jak mawiał / św. Augustyn, ale nie tylko on! // – i od razu mam u pana lepsza reputację?”.

 

DLA LUZU

Gdyż kto inny potrafiłby zamknąć wydanie rozszerzone wyżej wspomnianą rozmową i jeszcze zatytułować ją „Bolesna historia”.

 

ŻEBY INNI MNĄ SZPANOWALI

Bo kiedyś na zakończenie spotkania autorskiego podejrzany (o figlarność) Piotr S. otoczył w książce dedykację dla jednej pani długopisowym serduszkiem – i do dzisiaj ta pani się chwali.

KRZYSZTOF HOFFMANN

P. Sommer, „Ucieczka w bok”, WBPiCAK, Poznań 2016.

Tekst pochodzi z książki Festiwalu Fabuły 2016.

Zobacz także: Festiwal Fabuły: Piotr Sommer

KRZYSZTOF HOFFMANN (ur. 1983) – adiunkt w Zakładzie Poetyki i Krytyki Literackiej UAM. Krytyk, tłumacz. Stały współpracownik poznańskiego „Czasu Kultury” i szczecińskiego „elewatora”. Nagradzany m.in. medalem UAM (2007), Stypendium Fundacji UAM (2010). Autor książki „Dubitatio. O poezji Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego”. Mieszka w Poznaniu.

Poznań Poetów. Joanna Mueller. Intima thule – małe-wielkie światy >>

Poznań Poetów. Głowa w burzowych chmurach. Kamila Janiak >>

Poznań Poetów. Dominika Dymińska: Danke >>