PNL 2019: Straciliśmy dużo, sami nie wiemy jak wiele

15 maja 2019

PP 2019: Straciliśmy dużo, sami nie wiemy jak wiele - ZamekCzyta.pl

Dawid Szkoła ma własną poetykę patrzenia. W książce „Galicyjskie żywoty. Opowieści o stracie, doli i pograniczu” mniej go interesują pozostałości pamiątek, dużo więcej – jak obok nich i na nich żyją dziś ludzie. Przedstawiamy tekst Jarosława Mikołajewskiego na temat Dawida Szkoły – jednego z nominowanych do nagrody-stypendium im. Stanisława Barańczaka. Ogłoszenie laureatów i wręczenie nagrody dziś o g. 14 w Collegium Maius UAM.

Dawid Szkoła łączy w swoim pisarstwie reportaż i esej. Jeździ, żeby myśleć, myślenie wspiera podróżą. A także rozmową: z żywymi ludźmi i żywą literaturą (Joseph Roth, Paul Celan, Joseph Conrad…). Obszar geograficzny, kulturowy i problemowy, po którym się porusza, sam wskazuje w tytule i podtytule swojej najnowszej książki – „Galicyjskie żywoty. Opowieści o stracie, doli i pograniczu” (officyna, Łódź 2018).

Żywoty te i opowieści – trzynaście tekstów publikowanych m.in. w „Twórczości”, „Odrze”, „elewatorze” – dotyczą przeszłości i współczesności, własnej i postaci, które przywołuje autor. Bohaterami opowieści i spotkań są Polacy, Ukraińcy, Żydzi – połączeni i podzieleni przez miejsca, mowę, historię.

Świat opowieści Dawida Szkoły jest taki, jaki przedstawia się jego oczom, ale i taki, jaki dopowiada jego czuła wyobraźnia. Miewają charakter i poetykę prostych relacji („Stoję pod ratuszem i patrzę w stronę rzeki Prut, skąd właśnie przyjechałem…”), niekiedy metafor („W miasto wchodzę jak w stare spodnie…”). Niewiele opisów należy wyłącznie do sfery myśli czy sfery wyobraźni.

Szkoła pisze całym sobą jak ktoś, kto wie – niby oczywistość, ale korzystają z niej tylko nieliczni – że nic nie dzieje się w jednej warstwie, lecz w punkcie ich przełamania. Dla szczegółów pejzażu autor szuka we własnej wyobraźni i odczuciach pomostu, który przeniesie je do czytelników. O przejściu granicznym w Medyce pisze: „Jest to ziemia niczyja, która wygląda jak po przejściu mocnego wiatru i kilkudniowej ulewy, przybiera więc abstrakcyjny kształt postkatastroficzny. Wszyscy chcą się jakoś na niej urządzić…”.

Kiedy objaśnia galicyjskich autorów, ulegam pewności, że angażuje swoją zdolność współodczuwania, bliskie sobie lektury, ale też historię ich prywatnego odbioru. Jak w tym fragmencie: „«Pada, Matko, śnieg na Ukrainie» – pisał Celan w jednym ze swoich wierszy. Zima ta musiała być przerażająca i ciężka, również dla samego poety. Przeczytać bowiem można w innym wierszu: «Krwawiła, matko, jesień nade mną, spalał mnie śnieg: / szukałem swojego serca, żeby płakało…»”.

Dla autora „Galicyjskich żywotów” moment pisania jest punktem, w którym w jedno zbiega się wszystko, co przeżył, zobaczył, przeczytał. Prowadzi go to niekiedy do zatarcia gatunkowych granic. Czymże bowiem jest (jeśli nie poetyckim nadbudowywaniem obrazów w drodze do lirycznej prawdy) stopniowe przepuszczanie do świadomości własnej i czytelników obrazów miasta Czerniowce: „Jest zatem takie miasto na końcu świata… […] Jest to zarazem melancholijne miasto… […] Jest to również piękne miasto… […] Jest takie miasto na końcu świata…”.

„Galicyjskie żywoty” są owocem ciekawości, wrażliwości, fascynacji pisarskich, literackiej i wiedzy domyślnej płynącej z przekonania, że człowiek jest mnogi, lecz człowieczeństwo jest jedno. Są też owocem miłości do ludzi i miejsc, które coś utraciły. A przecież utraciliśmy coś wszyscy – i utraciło coś wszystko.

Czy motorem tej miłości jest próba spotkania z rodzinnym Rzeszowem poprzez spotkania z łatwiejszymi, bo mniej prywatnymi miejscami? Pisze Szkoła o Brodach: „Jeszcze pod koniec XIX wieku niemalże dziewięćdziesiąt procent mieszkańców Brodów to byli Żydzi […]. Dziś jest tu już inny świat, o którym nikt nie dyskutuje, podobnie jak dzieje się w Rzeszowie. Dzieli nas nie przeszłość, a historia wraz z jej interpretacjami […]. Straciliśmy dużo, sami nie wiemy jak wiele”.

Dawid Szkoła ma własną poetykę (nie: metodę, bo ta jego postawa jest jakoś naturalna) patrzenia. Interesują go mniej pozostałości pamiątek, a dużo więcej – jak obok nich i na nich żyją dziś ludzie. W zadziwieniu „bardzo przyzwyczajamy się do przemijania i kruchości każdego istnienia”.

JAROSŁAW MIKOŁAJEWSKI


Tekst ukazał się w „Tygodniku Powszechnym" (nr 19/2019).

DAWID SZKOŁA – urodziłem się 5 lipca 1985 roku w Rzeszowie. Trzydzieści lat później na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Wrocławskiego obroniłem doktorat napisany pod kierownictwem profesora Andrzeja Zawady pt. „Pomiędzy filozofią a stylem życia. Egzystencjalizm w polskiej prozie pokolenia ’56". W 2015 roku wydałem książkę pt. „Eseje”, dwa lata później „Ciemno, coraz ciemniej”, a ostatnio „Galicyjskie żywoty. Opowieści o stracie, doli i pograniczu”. Publikowałem swoje teksty między innymi w Twórczości, Nowej Okolicy Poetów, Znaczeniach, Więzi, ale też rzeszowskich Super Nowościach, CD-Action czy internetowym zinie Action-Mag. Jestem absolwentem Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UWr. Od kilku lat prowadzę tu również zajęcia ze studentami. Fan angielskiej piłki nożnej, wyścigów konnych i muzyki country.

POZNAŃ POETÓW 2019: OGŁOSZENIE LAUREATÓW I WRĘCZENIE POZNAŃSKIEJ NAGRODY LITERACKIEJ. Collegium Maius UAM, 15.05.2019, g. 14-15.30

zobacz także: „Jeden Poznań, dwa serduszka, ojojoj”

zobacz także: PP 2019: Barbara Klicka – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Joanna Roszak – dwa wiersze
zobacz także: PP 2019. Ariko Kato: Jedna czy dwie półki poezji
zobacz także: PP 2019: Marcin Baran i Marcin Sendecki – wiersze
zobacz także: PP 2019: Ciało ofiarowane. O ciele i wątkach homoerotycznych w poezji Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego
zobacz także: PP 2019: Marta Eloy Cichocka – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: GIRL NOT AFRAID
zobacz także: PP 2019: W „Kontenerze” matki nie ma
zobacz także: PP 2019: Krzysztof Siwczyk – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Bez filtrów. O poezji Klary Nowakowskiej
zobacz także: PP 2019: Jan Rojewski i jego polski ikonoklazm
zobacz także: PP 2019: Agata Jabłońska – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Miłość jako rewolucja. Wiersze miłosne Jerzego Jarniewicza
zobacz także: PP 2019: Być (z) wierszem
zobacz także: PP 2019: Justyna Kulikowska – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Wartości środkowe albo o poszukiwaniu ob(e)c(n)ości
zobacz także: PP 2019: Kacper Bartczak – dwa wiersze
zobacz także: PP 2019: Serhij Żadan – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Jerzy Jarniewicz – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Za każdym wierszem stoi wojna
zobacz także: PP 2019: Poznańska szkoła tytułu, czyli: proza w poezji, poezja w prozie
zobacz także: PP 2019: „Strasznie patrzeć, jak tworzy się historia”
zobacz także: PP 2019: Maciej Robert – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Gniewne wiersze Justyny Kulikowskiej
zobacz także: PP 2019: Julia Niedziejko – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Sanatorium bez granic
zobacz także: PP 2019: Klara Nowakowska – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Nie będzie o młodości
zobacz także: PP 2019: Rafał Skonieczny – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Organizm sztuki
zobacz także: PP 2019: Jan Rojewski – dwa wiersze
zobacz także: PP 2019: Kropka. Dwukropek. Wielokropek, czyli o „engramach” Marty Eloy Cichockiej

Common future, czyli o pracy w Polsce XXI wieku („Nie hańbi, ale…” – podsumowanie) >>

Rozgadane herstorie >>

Godność i inne przekleństwa, albo wartość pracy >>