Poznań Poetów. Głowa w burzowych chmurach. Kamila Janiak

20 maja 2017

Kamila Janiak Poznań Poetów

Kamila Janiak Poznań Poetów 2017 Fot. M. Kaczyński © CK ZAMEK

Kamila Janiak jest zaangażowana w krytykę rzeczywistości. Jej poezja jest z całą pewnością polityczna, zbuntowana przeciw światu.



Stałą właściwością poetyckiego „ja”, obecną we wszystkich tomikach Janiak, jest skonfliktowanie z zastaną rzeczywistością i głęboka nienawiść do ludzkości. Takiemu odczytaniu sprzyja wypowiedź poetki z rozmowy z Mają Staśko: „To taka końcowa faza frustracji. Na głupotę, krótkowzroczność, na poczucie wyższości ludzi nad zwierzętami, światem i innymi ludźmi. Generalnie «nienawidzę ludzi», a oni nienawidzą mnie”.

Jak pisze Jakub Skurtys w tekście „Ja-składnia”, chronologiczne czytanie tomików poezji Janiak prowadzi do zależności, w której to nieustające skonfliktowanie zdaje się nie tylko utrzymywać jako główny temat, ale coraz bardziej nasilać, nawarstwiać, kumulować. W ostatnim tomiku Kamili Janiak, „zwęglonej jantar” (2016), jawna krytyka konkretnych aspektów rzeczywistości zostaje zdominowana przez wokalizację nagromadzonej frustracji, manifestację gniewu, kanalizację afektu, ostateczny krzyk sprzeciwu i niezgody na świat, znajdujący swoje poetyckie ujście w nasileniu obrazów „kasandrycznych” – ukazujących apokalipsę, zwiastujących ją lub życzących jej ludzkości:  

i w najlepsze wywala gazy i pcha wybuchy,
ptaki spadają ugotowane, samoloty strzelają jak garnek z popcornem,
regularne polowanie, wody parują i żyć nie będzie nic.

Apokaliptyczność, nasilenie obrazów śmierci, krwi, mięsa, mordu w tomiku poetki ma często charakter silnie plastyczny, obrazowy. Sceny brutalne i pełne przemocy wkradają się do zastanej w tekście rzeczywistości, nie tylko tworząc atmosferę nieustannego lęku, niepokoju, zagrożenia, ale i destabilizując ten zastany świat, zacierając granice między realnością a koszmarem:

w domu ziarenko boi się noży
i mitycznego diabła. przerażone jest wirem,
czarną dziurą i ciekawe, ciekawe, ciekawe, ciekawe,
który świat będzie tym prawdziwym.

Podmiot licznych tekstów w „zwęglonej jantar” okazuje się więc pełen nerwowości, niepokoju, strachu. W utworze „Kąsek leśny” to emocje są elementem obnażającym przed podmiotem jego „ułomność”, jego nieznane wcześniej możliwości widzenia obrazów śmierci:

o swoich ułomnościach
dowiedziała się, wrzeszcząc
na pordzewiałą szafkę
z lustrem zamiast drzwiczek

Dalej czytamy:

o ułomności wolała nie mówić.
bała się zasnąć, bała się zabić,
pociąć, kogoś, najbliższego.
a siebie mogłaby
zamiast, ale nie widziała
spod spadających na oczy włosów,
krzyk! dyrydy dyrydy!
do niego coś przygrywało.

O ile sytuacja liryczna, w której „ja” mówiące wokalizuje swoje negatywne emocje w kierunku mebla, należy do realistycznej części tekstu, to jednak takie działanie nie jest charakterystyczne dla zwykłego gniewu, lecz dla zaawansowanego już stopnia frustracji. W „Kąsku leśnym” możemy dostrzec, jak obrazy mordu wdzierają się do rzeczywistości, modyfi kując ją, destabilizując jej realność. Lęki i wizje śmierci wysuwają się na pierwszy plan, podważając realistyczność obrazowanej sceny, by wreszcie stać się „realnością” tego tekstu. Podmiot panicznie boi się snu – niosącego z sobą brutalne wizje. Ale sfera „codzienności” również nie jest bezpieczna, pozbawiona lęków. Codzienność jest równie podatna na „atak” ze strony ułomności. Podmiot tego tekstu nie jest w stanie rozdzielić świata prawdziwego od świata koszmaru, bo doświadcza obu tych światów równocześnie, we wzajemnym przemieszaniu, zatarciu.

KOSZMARNOŚĆ JAKO ESTETYKA W KRYTYCE RZECZYWISTOŚCI
W kontekście „zwęglonej jantar” wspomniana została estetyczna tendencja do nasilenia obrazów apokaliptycznych, wypierających intensywniej obecną w poprzednich tomikach jawną i bezpośrednią krytykę otaczającej rzeczywistości. Oczywiście jest to uproszczenie, bo i w tym tomie znajdujemy chociażby wiersze „królowo”, „instynkt I” i „instynkt II”, które są tekstami o bardzo konkretnym, przejrzystym światopoglądowo przekazie – krytyki rzeczywistości. Owa krytyczność Janiak wobec status quo jest tej twórczości cechą stałą, niezmienną, najbardziej charakterystyczną, a więc można (a nawet należy) uznać, że estetyka najnowszego tomu Janiak, estetyka apokaliptyczności, koszmarności, gniewności, afektywności nie oznacza odsunięcia na drugi plan intencji krytycznej, lecz że jest ona inną formą wyrażania jej.

Mówiący w „zwęglonej jantar” głos lirycznego „ja” jest przeciwieństwem marzycielki śniącej na jawie, osoby z głową w chmurach. Podobieństwem jest zacieranie granic dwóch rzeczywistości i swoiste odpływanie świadomości; antymarzycielką podmiot staje się przez doświadczanie wizji mordu, krwi, mięsa, które są absolutnym przeciwieństwem czegoś, o czym ktoś marzy. Podmiot jest osobą, która ma głowę w chmurach, lecz te chmury nie są czymś niebiańskim, oświetlonym słońcem, otoczonym niebieskim niebem. Przeciwnie – te chmury są szare, brutalne, burzowe.

Użycie estetyki koszmaru w celu krytyki świata i ludzkości nie odbywa się tylko poprzez kanalizację negatywnych emocji nagromadzonych w wyniku starcia między ekspresją mówiącego „ja” a otaczającą go, osaczającą, kontrolującą i odrzucającą rzeczywistością. Estetyka zacierania granicy między snem a koszmarem pokazuje nam, że nasza codziennie doświadczana rzeczywistość może być koszmarem, a koszmar może być naszą rzeczywistością. A może między jednym a drugim nie ma wcale dużej różnicy?    

 

LAURA BALCEREK

Poznań Poetów: Prezentacja antologii „Warkoczami”. 18.05 g. 20.00

ZOBACZ TAKŻE:

Piotr Śliwiński: Poznań Poetów – albo spotkać siebie
Pierwsze Ogólnopolskie Mistrzostwa Slamu Poetyckiego
Marta Stusek: Haiku ex machina
Maja Staśko: Czy poezja może zmienić świat?
Agnieszka Waligóra: Rytm ruj i wyciszeń. O nowym tomie Marcina Ostrychacza
Dominik Lisiecki: Pozory sensu, czyli „Środki doraźne” Marcina Orlińskiego
Tomasz Błaszak: Sommertime
Joanna Kubiak: Czy czyta pani Wiedemanna? Czy Wiedemanna pani zna?
Dominika Parszewska: Yoko Tawada.
Joanna Bednarek: Leonard Cohen. Heretyk i erotyk
Michał Nowacki: Bob Dylan i Leonard Cohen. (nie)poetycki fenomen
Mateusz Miesiąc: Samouczek poezjowania Krystyny Miłobędzkiej
Igor Kierkosz: Wygrani przegrani, czyli kino beat generation
Agnieszka Budnik: Edward Pasewicz. Epifanie i zachwyty
Weronika Stachowiak: Świat, którego nigdy nie było
Daria Nowicka: Zamiast. Piotr Macierzyński: Książka kostnicy
Rafał Wojaczek: Nie te czasy. Utwory nieznane
Anna Grznka: Krew dla krwi. Dominika Dymińska: Danke

KAMILA JANIAK (ur. 1984) – poetka i wokalistka w czterech zespołach: We Hate Roses, Das Moon, Delira & Kompany, Posing Dirt. Ostatnio opublikowała tom „zwęglona jantar”.

Tekst pochodzi z gazety festiwalowej Poznań Poetów.

Janina Ochojska: Na powieścidła nawet nie spoglądam >>

Małgorzata Lebda: Czasami myślę Knausgårdem >>

Książki są martwe, a gryzą sumienie >>