Poznań Poetów: Haiku ex machina

5 maja 2017

Haiku ex machina

Fot. Iwona Trzcińska

Podczas festiwalu Poznań Poetów 2017 w Centrum Kultury ZAMEK każdy będzie mógł zbudować wiersz, używając 125 możliwych kombinacji. Dzięki Haiku ex machina.

 

POEZJA JEST MOŻLIWOŚCIĄ…

Zakręćcie metalowym wałkiem, a przekonacie się, jak efemeryczne zmienia się w dotykalne. Zakręćcie metalem, a dostaniecie możliwość sensu. Jest Wasz, bierzcie!

To tekst o poezji, która nie mieści się w żadnym tomiku. Nie ma konkretnego autora. Konkretnej treści. Mało tego – chcę napisać o poezji, która nie istnieje. Jest możliwością. Należy do odbiorcy, który otrzymuje słowa i ruch. Otrzymywanie słów – to chyba mogłaby być definicja literatury. I po co ten enigmatyczny wstęp? Bo nie da się chyba precyzyjnie napisać o rzeczy, z którą trzeba się spotkać osobiście. Rzeczy, która tworzy sensy. Czy maszyna do tworzenia sensów nie jest spełnieniem utopijnych marzeń? Oto coś z niczego.

 

…UCIELEŚNIONĄ MOŻLIWOŚCIĄ

Złom. Metalowe odpady. Kolokwialnie „złomem” nazywamy niesprawny sprzęt. A zatem złom tkwi w kręgu znaczeń związanych ze śmieciami i nieużytecznością. Właśnie takiej materii Anna Ilska-Gruchot użyła do stworzenia maszyny do składania haiku – Haiku ex machina. A zatem – poezję tworzy się ze złomu. Haiku – drobny utwór liryczny, kojarzący się z ulotnością, lekki, zawierający kilka słów, siedemnaście sylab (w trzech wersach: 5-7-5), spotyka się tutaj z solidnym, metalowym tworzywem. Recykling metalu staje się podwaliną ożywienia słów wprawianych w ruch za pomocą kręcenia wałków.

Niewiele w tym gotowego produktu, a wiele możliwości. Od Jarosława Jędraszczyka dostajemy słowa podzielone na wersy, od Anny Ilskiej-Gruchot materię, która ucieleśnia możliwość. Co to znaczy „ucieleśnić możliwość”?

Haiku ex machina

 

 

HAIKU EX

Japoński model wiersza, w swojej najbardziej tradycyjnej wersji, wiąże się z obserwacją przyrody, zatarciem osobistych przeżyć piszącego oraz unikaniem metafor. Dawnymi mistrzami haiku byli Matsuo Bashō, Kobayashi Issa, Masaoka Shiki. Gatunek ten, adaptowany przez literatury innych narodów, ewoluował, inspirował i z czasem stał się synonimem krótkiego wiersza.

Polskich czytelników z tą formą miniatury zapoznawali m.in. Czesław Miłosz, Agnieszka Żuławska-Umeda, a wcześniej, w zmienionej, wzorowanej na anglo-amerykańskiej poezji imagistycznej wersji – Stanisław Grochowiak, twórca „Haiku-images” (1978). Dalekowschodnia konwencja była domeną poezji Jadwigi Stańczakowej, która oprócz utworów bliskich klasycznemu wzorcowi tworzyła haiku łączące się z doświadczeniem niewidzenia. Dla Ryszarda Krynickiego orientalna forma wiersza stała się punktem dojścia na poetyckiej drodze, konsekwencją pisania utworów coraz krótszych, bliskich ideologii milczenia.

Haiku to bunt przeciwko wielosłowiu, gatunek uwypuklający potencjał znaczeniowy każdego, pojedynczego słowa. Jednocześnie japońska forma otwiera furtkę do sfery niedopowiedzenia. Ta sfera wykorzystywana jest także w maszynie stworzonej przez Annę Ilską-Gruchot. Zastosowane zestawy słów wyprowadzają to osobliwe haiku poza ramy tradycyjnej konwencji, są odejściem od zasad tradycyjnego wzorca. W niedopowiedzeniu pozostaje miejsce do wypełnienia przez odbiorcę/czytelnika. Wersy użyte w konstrukcji maszyny mogą uruchamiać konotacje o charakterze religijnym, medytacyjnym albo miłosnym, wyznaniowym. Jednak mogą także wyprowadzać czytającego/tworzącego w zupełnie inne rejony. Wszelkie skojarzenia, emocje, odczucia i refleksje zainicjowane przez słowo i ruch należą do odbiorcy. Tutaj nie musimy pytać o nadawcę.

 

MACHINA

Maszyna skonstruowana jest z ramy oraz trzech obrotowych wałków znajdujących się na wysokości naszego wzroku. Całość została stworzona ze złomu znalezionego na złomowisku. Na każdym z wałków znajduje się po pięć wersów. Litery zostały ręcznie wydrapane (!) w werniksie i trawione kwasem. Poprzez obracanie rolek wokół ich własnej osi tworzymy różne kombinacje trzywersowego wiersza. Każda możliwa kombinacja składa się, zgodnie z zasadą klasycznego haiku (w zeuropeizowanej wersji), z siedemnastu sylab. Utworzyć możemy np. taki wiersz:

 

Jeśli wołają

Świetlikom otwierasz sny

Śpisz pod jemiołą

 

Przytaczanie kolejnych przykładów różnych kombinacji z pewnością nie będzie miało tyle sensu, co zaproszenie do przyjścia i sprawdzenia. Twórczyni maszyny zależało na zbudowaniu czegoś, co będzie wytwarzało wrażenia. Dużą rolę odgrywa dotykowy kontakt z poezją, która splata się ze sztuką rzeźbiarską. Dzięki tej syntezie sztuk dostajemy wiersze do dotykania. W tym przypadku nikt nie zakaże nam dotykania eksponatu.

Dla Anny Ilskiej-Gruchot Haiku ex machina jest jak uruchomienie wrażeniowej modlitwy, która nie pozostaje jedynie słowami, jest ruchem i kontaktem. Kręcąc wałkami, możemy trafić na kombinacje lepsze i gorsze, chociaż taki podział wydaje się w tym przypadku nieistotny. Istotny jest gest odbiorcy. To od niego zależy, czy postawi na przypadek – wiersz ułożony jedynie dzięki wprawieniu elementów w ruch; czy zatrzyma się przy maszynie na dłużej i znajdzie kombinację, która stanie się jego ulubioną.

Wszystkie chwyty dozwolone. Wszystkie sensy dozwolone.

 

MARTA STUSEK

Festiwal Poznań Poetów, Centrum Kultury ZAMEK, 15-20 maja 2017.

ZOBACZ TAKŻE:
Piotr Śliwiński: Poznań Poetów – albo spotkać siebie
Pierwsze Ogólnopolskie Mistrzostwa Slamu Poetyckiego
 

MARTA STUSEK – doktorantka w Zakładzie Literatury XX wieku, Teorii Literatury i Sztuki Przekładu na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zajmuje się współczesną literaturą, przede wszystkim poezją – szczególnie zagadnieniem małej formy. Interesuje się też powinowactwem sztuk.

ANNA ILSKA-GRUCHOT (ur. 1975) – absolwentka poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych na wydziale malarstwa, grafiki i rzeźby. W 1999 r. otrzymała dyplom z wyróżnieniem w pracowni prof. Józefa Petruka..

JAROSŁAW JĘDRASZCZYK – dwa słowa rzucone na wiatr, dźwięk bez dźwięku i bez znaczenia dla ucha szerszego niż ujście wiatru do morza; słaby astrolog, który z przyszłości potrafi wyczytać tylko tyle, ile doświadczył, chodząc po ziemi; myśli jasną stroną umysłu, szczególnie wtedy, kiedy jedyny nadnaturalny satelita bada nieznaną jego ciemną stronę; pomiędzy ultrakrótką falą i falą próbuje zmieścić coś z życia; nie potrafi zrozumieć, dlaczego w planie przestrzennego zagospodarowania dobra i zła na jednym z brzegów wyraźnie gęstnieje; nie rozumie, dlaczego w czaszce dobre słowa i myśli czekają na nieskończonych w liczbie drogach podporządkowanych myślom kalekim i chorym; chciałby, żeby dobrze leżało na nim życie; posłuszny boskiej woli powtórnie przybierze kształt osła lub anioła, jeśli On uzna, że jest to warte Jego wysiłku…

Festiwal Fabuły: Małgorzata Szejnert >>

Literatura to eksperyment >>

Jarosław Mikołajewski: „liryk z Bożej łaski”* >>