Poznań Poetów: Yoko Tawada. Między językami musi być szczelina

15 maja 2017

Poznań Poetów 2017

Yoko Tawada to artystka żyjąca między różnymi kulturami, różnymi językami, różnymi sposobami doznawania, pojmowania i wyrażania świata. Zapraszamy na spotkanie z Yoko Tawadą!

Urodzona w Japonii 23 marca 1960 roku, uzyskała dyplom z literatury rosyjskiej, obecnie mieszka w Niemczech. Napisała także pracę doktorską o literaturze niemieckiej, obronioną na uniwersytecie w Zurichu. Tworzy zarówno poezję, jak prozę, tak beletrystykę, jak eseje.

Niespożyta ciekawość Innego – innych krajów, innych ludzi, innych literatur – widoczna jest też w jej twórczości. Na nasuwające się pytanie, jak można pogodzić tak różne wizje rzeczywistości, autorka odpowiada: empatią i odwołaniem do codzienności, małych ludzkich doświadczeń i przeżyć. To właśnie one, nawet jeśli uwikłane w warunki lokalne, takie jak obyczaje czy rozwiązania technologiczne, okazują się najbardziej łączyć. A łączenie, budowanie mostów (czy też raczej, wedle nomenklatury samej autorki, bram) ponad podziałami – czy może raczej ponad obcością, poczuciem alienacji, które jest dla Yoko Tawady ideą ważniejszą niż granice i konflikty, które konotuje słowo „podział” – jest dla pisarki istotną kategorią.

Ona sama zresztą czule pokpiwa z tych, którzy w zdolność ludzi do porozumienia się za pomocą pośredników – mostów, tłumaczy, empatii – nie dowierzają. W eseju „Celan po japońsku” pisze: „są tacy, którzy twierdzą, że dobra literatura jest tak naprawdę nieprzetłumaczalna. Nim nauczyłam się niemieckiego, myśl ta wydawała się mi kojąca – kompletnie nie potrafi łam bowiem docenić niemieckiej literatury, szczególnie tej powojennej. Sądziłam, że muszę po prostu nauczyć się niemieckiego i zacząć czytać ją w oryginale, a wówczas mój problem natychmiast zniknie. Tak sam z siebie”. Jednak nawet wówczas, podkreśla, istniały wyjątki, takie jak wiersze Celana, które potrafiły ją wzruszyć również w przekładzie. Istnieją więc rzeczy istotniejsze niż – skądinąd niezwykle ważna, jak pokazuje życie samej Tawady – erudycja, biegła znajomość języków i kontekstów kulturowych.

Właśnie pytanie o to, co jest tym najistotniejszym elementem, pozwalającym niektórym dziełom na coś więcej niż tylko bycie przekładalnymi: na samodzielne istnienie w innym języku jako utwory mistrzowskie. „Między językami musi być jakaś szczelina”, pisze sama Yoko Tawada, „w którą staczają się wszystkie słowa”. Jest to w zasadzie pytanie tyleż o utwory, co o święty Graal zwany dobrym tłumaczeniem.

Wielojęzyczna twórczość japońskiej pisarki jest stałym poszukiwaniem tej szczeliny i odpowiednich słów. To jeden z jej powodów, by pisać w nierodzimym języku. Dzięki temu od razu podchodzi się do języka (i swoich utworów) z perspektywy „obcej”, „innej”, od początku „czując go” oraz używając inaczej, niż czynią to osoby, dla których dany język jest tym ojczystym. Ta przestrzeń przesunięcia, rozsunięcia – szczelina – jest dla Yoko Tawady punktem wyjścia, a dla czytelnika i krytyków jedną z najcenniejszych właściwości jej pisarstwa. Pozwala ona bowiem na patrzenie na język i jego konkretną realizację, utwór, z dwóch stron jednocześnie, czyniąc go już od samego momentu napisania tłumaczonym, przekładanym z jednego miejsca – języka – w drugie. Pudełko, w którym słowa toczą się i fikają koziołki. Pozwala to dostrzec nowe połączenia, uwolnić słowa z zastałych związków, znaczeń oraz kontekstów, słowem: z perspektywy kogoś, dla kogo są one oczywiste i tak naturalne jak oddychanie. Owo uwolnienie czyni dzieła nie tylko ciekawszymi formalnie, ale także bliższymi temu (nigdy nieosiągalnemu w stopniu całkowitym) uniwersalnemu doświadczeniu człowieka, na którym tak zależy autorce.

Jednym z tych powszechnych doświadczeń jest przydarzające się niekiedy każdemu poczucie obcości, chwile, w których zdaje się, że między podmiotem – nami – a światem zaistniał nagle dystans. Rozwarcie. Szczelina. Takie momenty otwierają nas na perspektywę absurdu, ukazując teatr codzienności, społeczne rytuały, powtarzalne gesty, wszystkie te najzwyklejsze czynności uważane za całkowicie normalne i zdroworozsądkowe, w całej ich dziwności. Dostrzegamy wówczas arbitralność narzuconych form, patrzymy na nie jak na jednorazowe dzieła sztuki, zauważając tak ich ekstrawagancję, jak piękno.

Dlatego absurd, surrealizm (czy też realizm magiczny) i zaskakujące kontrasty są jednymi z najczęstszych zabiegów artystycznych Yoko Tawady. W jednej ze swoich powieści, „Wspomnieniach niedźwiedzia polarnego”, bohaterami, a także narratorem, czyni kilka pokoleń rodziny niedźwiedzi (polarnych, a juści) cyrkowych – nie jest to jednak powieść quasi-biologiczna, niedźwiedzie żyją w niej zupełnie jak ludzie, bycie niedźwiedziami cyrkowymi jest po prostu ich, przekazywanym z pokolenia na pokolenie, zawodem. Na tle ich życia widzimy panoramę historyczną, życie niedźwiedzi przypada bowiem w dużej mierze na czasy ZSRR.

Taktyka opisywania rzeczywistości poprzez elementy nie- lub nadrzeczywiste, na pierwszy rzut oka nawet absurdalne czy komiczne, sprawia, że japońską autorkę porównuje się na świecie m.in. z Kafką. Oboje używają niesamowitego w tym paradoksalnym celu zbliżenia się do uniwersalnej, najprostszej prawdy o człowieku. Wizja świata prezentowana przez Yoko Tawadę jest jednak zdecydowanie mniej pesymistyczna. Nawet jeśli człowiek bywa u niej wyalienowany i otoczony dziwnością bytu, to może przekroczyć ową kondycję poprzez uświadomienie sobie jej powszechności. Każda egzystencja jest nieco dziwna i nieco obca pozostałym – uświadomienie sobie tego faktu zdaje się mówić, że twórczość Yoko Tawady jest właśnie najlepszym budulcem mostów, bram, szczelin: międzyludzkiego porozumienia. 

DOMINIKA PARSZEWSKA

 

Poznań Poetów: Światoobrazy. Yoko Tawada. Spotkanie z autorką, 16.05 g. 18.30, Galeria Miejska Arsenał, Stary Rynek 6

ZOBACZ TAKŻE:

Piotr Śliwiński: Poznań Poetów – albo spotkać siebie
Pierwsze Ogólnopolskie Mistrzostwa Slamu Poetyckiego
Marta Stusek: Haiku ex machina
Maja Staśko: Czy poezja może zmienić świat?
Agnieszka Waligóra: Rytm ruj i wyciszeń. O nowym tomie Marcina Ostrychacza
Dominik Lisiecki: Pozory sensu, czyli „Środki doraźne” Marcina Orlińskiego
Tomasz Błaszak: Sommertime
Joanna Kubiak: Czy czyta pani Wiedemanna? Czy Wiedemanna pani zna?
Joanna Bednarek: Leonard Cohen. Heretyk i erotyk
Michał Nowacki: Bob Dylan i Leonard Cohen. (nie)poetycki fenomen

YOKO TAWADA (ur. 1960) – pisze po japońsku i po niemiecku, w ciekawy sposób łącząc i transponując wartości obu bliskich jej kultur. W 1992 roku otrzymała Nagrodę Akutagawy, najbardziej prestiżowe japońskie wyróżnienie literackie.

Tekst pochodzi z gazety festiwalowej Poznań Poetów 2017.

Janina Ochojska: Na powieścidła nawet nie spoglądam >>

Małgorzata Lebda: Czasami myślę Knausgårdem >>

Książki są martwe, a gryzą sumienie >>