PP 2019: Grzegorz Marcinkowski – nominacja do Konkursu  im. Klemensa Janickiego

29 maja 2019

To są wiersze do czytania, szeptania raczej, wieczorem, nocą, w samotności. Grzegorz Marcinkowski prowadzi swój dialog poetycki szeptem, jak w ostatnich wierszach Aleksander Wat czy w późnej twórczości Ryszard Krynicki – pisze Józef Olejniczak.

 

JÓZEF OLEJNICZAK: Wiersze Grzegorza Marcinkowskiego są wyciszone, jego głos jest stłumiony, podmiot introwertyczny, nieśmiały. To wiersze o braku – miłości, dotyku, bliskości drugiego ciała, życzliwego spojrzenia. Ale to też wiersze o obcości – świata, ludzi, nawet własnego „ja”:

 

Peron

 

Wyglądasz panicznie.

 

Zanim cię zauważą,

szukasz.

 

Bohater Marcinkowskiego doświadcza świata i nie potrafi przebić szyby/błony od świata go oddzielającej, nie potrafi też tej niemożności wyartykułować – stąd w paru miejscach tomu pojawia się metafora języka zarastającego błoną, stąd też pewnie lakoniczność, ascetyczność języka tych wierszy.

To są wiersze do czytania, szeptania raczej, wieczorem, nocą, w samotności. Może to truizm, ale chyba jednak da się poezję tak dzielić – na intymną rozmowę poety z czytelnikiem, kierowaną do wielu czytelników (nie piszę o tej retorycznej, nadającej się do recytacji na masowych akademiach, uroczystościach itd.) oraz na taką, która wymaga głośnej lektury, bo inaczej traci się (współkonstruujące potencję sensów i znaczeń) melodię i rytm.

Grzegorz Marcinkowski prowadzi swój poetycki dialog szeptem, jak w ostatnich wierszach Aleksander Wat czy w późnej twórczości Ryszard Krynicki. To nie jest poezja „recytatywna”, daleko jej do modelu poezji reprezentowanego przez Władysława Broniewskiego. To nie jest poezja oparta na brzmieniach, współbrzmieniach, rytmach, jak wiersze Bolesława Leśmiana, Jarosława Iwaszkiewicza („Muzyka wieczorem”) czy Mirona Białoszewskiego…

My – krytycy i badacze poezji – zbyt łatwo wymyślamy szufladki, do których według abstrakcyjnego katalogu wkładamy poezję. Sam w tej notce też „zgrzeszyłem”… Niech będzie moim „rachunkiem sumienia”, że w wierszach Grzegorza Marcinkowskiego witam poetę, z oryginalnym, nowym ściszonym głosem w zbyt gwarnej współczesności.

 

 

GRZEGORZ MARCINKOWSKI

 

Wiązania

 

O dziewiątej wystawy są ciemne.

Fiolet opina dachy.

 

Ulica żyje, jej ścianki kurczą się,

trawią.

 

Zamknięci w dusznych pokojach

sycimy się ciepłem,

rozmawiamy o kobietach,

podniecamy się mokrymi szeptami.

 

Języki porasta nam błona.

 

GRZEGORZ MARCINKOWSKI  (1987) – laureat 10. edycji projektu Połów organizowanego przez Biuro Literackie, wydał dwie książki z wierszami: „Znany motyw oglądania wielokrotnie oglądanych zdjęć” i „Letarg”. Mieszka w Dąbrowie Górniczej. 

 

zobacz także: PP 2019: Łukasz Kaźmierczak / Łucja Kuttig – laureat Konkursu im. Klemensa Janickiego

Justyna Bargielska – dwa wiersze >>

Common future, czyli o pracy w Polsce XXI wieku („Nie hańbi, ale…” – podsumowanie) >>

Godność i inne przekleństwa, albo wartość pracy >>