PP 2019: Sanatorium bez granic

11 maja 2019

Barbara Kilcka. Fot. Dominika Dzikowska

O prozie Barbary Klickiej – wkrótce bohaterce jednego ze spotkań w czasie Poznania Poetów 2019 („Liryka”, 17 maja) – opowiada Jolanta Kikiewicz.

Barbarę Klicką znamy jako nagradzaną poetkę – laureatkę Nagrody Literackiej Gdynia za tom poezji „Nice”. Teraz debiutuje jako prozaiczka krótką powieścią zatytułowaną „Zdrój”.


Jak mówi Klicka

Jeżeli ktoś zakłada, że „Zdrój” będzie drastycznie różnił się od poezji Klickiej, może poczuć się zawiedziony. Język „Zdroju” jest poetycki tak samo jak język wcześniejszych tomów autorki. To znaczy: mówi o ciele, o braku granic, o bardzo konkretnym i jednostkowym doświadczeniu – bólu, który oddziela bohaterkę od jej otoczenia. Chociaż w tomie „Nice” wspomniane tematy zostały sformułowane w inny sposób niż w „Zdroju”, wciąż pozostajemy w obrębie spójnego świata i estetyki języka pisarki.


Za młoda, za stara

Bohaterka „Zdroju” to trzydziestotrzyletnia Kama. Chociaż jej obecność w sanatorium jest uzasadniona – boryka się z różnego rodzaju schorzeniami już od dziecka – jej dorosły pobyt w tym miejscu staje się czymś niecodziennym. Większość mieszkańców placówki to osoby w średnim wieku lub starsze. Wobec tego wiek wyzwala komentarze dotyczące płodności czy statusu jej potencjalnego związku. Wydaje się, że niedługo będzie za stara na dziecko. I chociaż ma już doświadczenie sanatoryjne, okazuje się, że w porównaniu z innymi gośćmi jest zbyt młoda na kolejny pobyt.

Klicka nie ustawia Kamy w roli biernej osoby (chciałoby się dodać „ofiary”, jednak wzór na prawidłowo zachowującą się ofiarę nie istnieje). Być może symboliczna czy słowna przemoc placówki sanatoryjnej łączy się z percepcją i osobowością samej Kamy. Kobieta obserwuje sanatoryjną rzeczywistość poprzez traumę przeżytą w latach dziecięcych. Przeszłość bohaterki nie pozostawia jej innego wyboru: patrzy i odczuwa przez pryzmat krzywdy.

 

Zmęczone ciało

Bo Kama doświadczała dziecięcym ciałem w inny sposób niż ci z jej rówieśników, którzy nigdy nie byli na zdrowotnej kuracji. Dlatego „placówka” to odpowiednie określenie dla sanatoriów pojawiających się w „Zdroju”. Sanatorium bowiem nie różni się od szkoły, a w pewnym sensie także od więzienia. Każdy, kto tam przebywa, traci swoje ciało. Na terenie uzdrowiska ciało jest chorowitym obiektem, który musi zostać wyleczony: wymasowany, przebadany, dotleniony. Ciałem kuracjuszek i kuracjuszy zajmują się inni, jak lekarzyca, z którą Kama walczy o przepustkę – zupełnie jak uczennica, której brakuje zwolnienia od rodziców.

Ciało Kamy sprawia jej ból, wywoływany jednocześnie przez schorzenia i pamięć o krzywdzących doświadczeniach z dzieciństwa. Obolała Kama jest oddzielona od swojego otoczenia, bo odczuwanie bólu to stan jednostkowy, indywidualny, izolujący. Dla odseparowanej, zamkniętej we własnych wspomnieniach Kamy interakcje z innymi są trudne i przykre.

 

Jak patrzy Kama

Postaci i świat „Zdroju” – podobnie jak język Klickiej – nie są esencjonalne. Nie jest esencjonalne ich ciało, cielesność; esencjonalna „kobiecość” – czymkolwiek miałaby być – jest nieobecna. Z tego powodu Kama może wyróżnić się na tle innych kuracjuszy, przynajmniej we własnych oczach.

Na nowe spotkania z kolejnymi osobami patrzy już jako dorosła kobieta, jednak przestrach, którego zaznała w dzieciństwie, stale jej towarzyszy. Na ciało Kamy wpływają w równym stopniu zabiegi sanatoryjne, ukryta przemoc ze strony lekarzycy czy innych kuracjuszek, jak i jej własne, podszyte przestrachem z lat dziecięcych podejście do nowo napotkanych osób i doświadczeń. Małe dziewczynki były w sanatorium dyscyplinowane otwarcie, restrykcyjnie i bezwzględnie.

Dlatego właśnie ciało Kamy nie jest ciałem esencjonalnym – jest za to ciałem straumatyzowanym, które wymusza na Kamie ostrożność w dorosłym życiu. Przezorność i nieufność wchodzą w nawyk. Wreszcie – ciało bohaterki bywa ciałem doświadczenia absurdalnego.

„Przecież obie dobrze wiemy, że to niemożliwe”

Trudno jednoznacznie określić, w jaki sposób powstał absurd w świecie „Zdroju”. Ma różne oblicza: to na przykład absurdalny wymiar tego, czego doświadcza Kama. Wynika więc częściowo z nietypowości postaci i wydarzeń. Kama zachodzi w ciążę z Piotrem, któremu przy każdym kolejnym spotkaniu brakuje innej części ciała. Dodatkowo bohaterka zachodzi w ciążę z Piotrem, ponieważ ten dotknął ją palcem. W każdym razie tak wygląda ciąg wydarzeń z jej perspektywy: być może Piotr przedstawił je inaczej, być może nigdy się nie zdarzyły. Sama bohaterka początkowo reaguje zdziwieniem na swój stan.

To wydarzenie nie jest jedynym absurdem, który pojawia się w „Zdroju” – absurdalny wymiar ma także trauma. Absurdalna jest reakcja wychowawczyni sanatorium z czasów dziecięcych Kamy, kiedy bohaterka i jej koleżanka zostały ukarane za wspólne leżenie w łóżku. Absurdalne było zachowanie kelnera, który oblał Kamę napojem, kiedy jako nastolatka wymknęła się z placówki na dansing.

Absurd „Zdroju” ma różne twarze. Chociaż ten wyobrażony i bajkowy nastrojowo przypomina pisarstwo Schulza czy Kafki, Klicka „stosuje” również absurd zawoalowany i ukryty. To absurd przemocy, której w sanatorium doświadczają dorośli znajdujący się w stanie zawieszenia pomiędzy zdrowiem a chorobą. Absurdalne są reakcje kuracjuszek i kuracjuszy na wiek Kamy; natrętne powiedzonka lekarzycy i samej bohaterki; takie jest wreszcie samopoczucie ciała – częściowo erotyczne, częściowo chore, a częściowo tylko swoje.

Absurd „Zdroju” to także język: specyficzne powiedzonka postaci, natręctwa, krzywdzące komentarze starszych kuracjuszek, nakazy. Kama doświadcza pewnego rodzaju zgrzytu, kiedy masowane i bolące ciało nagle staje się ciałem delikatnie erotycznym. Flirt ze strony masażysty powoduje dezorientację.

Niecodzienność odczuwanych zdarzeń pojawia się w „Zdroju” pod różnymi postaciami i nie ma określonych granic. Tak samo działa sanatorium: jest placówką, jest całym Ciechocinkiem, jest wewnątrz bohaterki – jest bez granic.

JOLANTA KIKIEWICZ

BARBARA KLICKA  (ur. 1981 r.) – poetka, prozaiczka, dramaturżka i dramatopisarka. Debiutowała w 2000 roku. W latach 2010–2014 pracowała jako redaktorka kwartalnika „Cwiszn”, poświęconego literaturze i sztuce żydowskiej. W 2012 r. wydała tom „same same”, nominowany do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius. W 2016 r. za książkę „Nice” została uhonorowana Nagrodą Literacką Gdynia i Silesiusem. Jest autorką poematu scenicznego „Elementarz”, wystawionego w reżyserii Piotra Cieplaka w Teatrze Narodowym w Warszawie (premiera w grudniu 2017 roku). W styczniu 2019 roku ukazała się jej powieść pod tytułem „Zdrój”.


POZNAŃ POETÓW 2019: LIRYKA – Barbara Klicka, Klara Nowakowska, Marta Eloy Cichocka, Joanna Roszak. Prowadzenie: Agnieszka Kocznur. Centrum Kultury ZAMEK (Dziedziniec Różany – namiot), 17.05.2019, g. 19.15

zobacz także: „Jeden Poznań, dwa serduszka, ojojoj”
zobacz także: PP 2019: Barbara Klicka – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Joanna Roszak – dwa wiersze
zobacz także: PP 2019. Ariko Kato: Jedna czy dwie półki poezji
zobacz także: PP 2019: Marcin Baran i Marcin Sendecki – wiersze
zobacz także: PP 2019: Ciało ofiarowane. O ciele i wątkach homoerotycznych w poezji Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego
zobacz także: PP 2019: Marta Eloy Cichocka – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: GIRL NOT AFRAID
zobacz także: PP 2019: W „Kontenerze” matki nie ma
zobacz także: PP 2019: Krzysztof Siwczyk – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Bez filtrów. O poezji Klary Nowakowskiej
zobacz także: PP 2019: Jan Rojewski i jego polski ikonoklazm
zobacz także: PP 2019: Agata Jabłońska – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Miłość jako rewolucja. Wiersze miłosne Jerzego Jarniewicza
zobacz także: PP 2019: Być (z) wierszem
zobacz także: PP 2019: Justyna Kulikowska – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Wartości środkowe albo o poszukiwaniu ob(e)c(n)ości
zobacz także: PP 2019: Kacper Bartczak – dwa wiersze
zobacz także: PP 2019: Serhij Żadan – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Jerzy Jarniewicz – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Za każdym wierszem stoi wojna
zobacz także: PP 2019: Poznańska szkoła tytułu, czyli: proza w poezji, poezja w prozie
zobacz także: PP 2019: „Strasznie patrzeć, jak tworzy się historia”
zobacz także: PP 2019: Maciej Robert – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Gniewne wiersze Justyny Kulikowskiej
zobacz także: PP 2019: Julia Niedziejko – trzy wiersze

 

Common future, czyli o pracy w Polsce XXI wieku („Nie hańbi, ale…” – podsumowanie) >>

Rozgadane herstorie >>

Godność i inne przekleństwa, albo wartość pracy >>