Spojrzenie na Wschód

20 grudnia 2018

Fot. M. Kaczyński ©CK ZAMEK

Za naszą wschodnią granicą ważą się obecnie również nasze losy, dlatego zrozumienie zachodzących tam procesów ma ogromne znaczenie. Centrum Kultury ZAMEK oraz Instytut Wschodni UAM rozpoczynają wspólny cykl spotkań literacko-dyskusyjnych „Spojrzenie na Wschód”.

 

„Umysłem Rosji nie zrozumiesz

I zwykła miarą jej nie zmierzysz

Postać szczególną ona ma –

W Ruś można tylko wierzyć”

Ten fragment wiersza Fiodora Tiutczewa, dziewiętnastowiecznego rosyjskiego poety, do tej pory zdaje się nie tylko określać nasze spojrzenie na Rosję, lecz także znakomicie oddawać sposób, w jaki chcemy ten kraj postrzegać. Rosję, ale nie tylko ją, bo również inne kraje leżące za naszą wschodnią granicą widzimy jako przestrzeń wręcz mistyczną, którą można opisać językiem poezji i beletrystyki, ale już nie zbadać przy pomocy szkiełka i oka.

Tymczasem warto pamiętać, że półtora wieku później Tiutczewowi odpowiedział poeta i satyryk Igor Guberman, pisząc: „Dawno pora, je***na mat’, umom Rossiju ponimat’” [„Dawno już czas, k***a mać, Rosję umysłem rozumieć”].

 

ODBICIE TOŻSAMOŚCI?

Wirtualny i rozpięty w czasie dialog dwóch rosyjskich poetów oddaje również spór, jaki toczy się od wielu lat wśród polskich intelektualistów zainteresowanych poznawaniem Europy Wschodniej. Fundamentalnym dziełem dla naszego wyobrażenia o tym regionie było przecież „Imperium” Ryszarda Kapuścińskiego.

Cesarz polskiego reportażu opisał Związek Radziecki w latach jego upadku, prezentując zarówno perspektywę wielkiej polityki, jak i świat „zwyczajnego” obywatela. Wiele lat później, w „Niesamowitej słowiańszczyźnie” Maria Janion starała się jednak wykazać, że Kapuściński orientalizował Związek Radziecki, czyli nadawał wszystkiemu cechy egzotyczności i niezwykłości, maksymalizując przy tym wszelkie problemy. Upraszczał obraz, nie pokazując pełni rzeczywistości.

Podobna debata przetoczyła się niedawno na łamach dwumiesięcznika „Nowa Europa Wschodnia”. Reporterzy i naukowcy dyskutowali o tym, czy nasza literatura faktu realnie opisuje rzeczywistość Rosji, Ukrainy oraz Kaukazu, czy też raczej podsyca stereotypy i tworzy fantazmaty na ich temat.

Sprawa jest o tyle istotna, że w naszych opisach Europy Wschodniej odbija się nasza tożsamość. Ta literatura często ma charakter nostalgiczny (tęsknota za idealizowanymi Kresami), jednak Wschód staje się wszystkim tym, czym my nie chcemy być. Lub też nabiera cech, których nie chcemy dostrzec we własnym społeczeństwie. Pijaństwo, brud, rozkład przestrzeni publicznej, korupcja, autorytaryzm, brak dbania o dobro wspólne… Trudno zaprzeczyć, że taki obraz Europy Wschodniej wyłania się z kart wielu książek.

 

WÓDKA, CZOSNEK, KIEŁBASA

Ziemowit Szczerek kilkukrotnie zwracał w swej publicystyce uwagę, że na Zachodzie przez lata tworzono wymyślone państwa, które leżały w naszej części kontynentu. Rurytania w powieściach Anthony’ego Hope’a, Transylwania z powieści o Draculi, Borduria w komiksach o Tin Tinie czy też Krakozja z „Terminalu” Spielberga były krainami mniej lub bardziej sympatycznymi, zawsze jednak zacofanymi i zamieszkanymi przez ludzi szczerych, choć prostych. Często też w ich przestrzeni publicznej dominowało błoto, a w powietrzu unosił się zapach wódki, czosnku i kiełbasy. Być może teraz my konstruujemy za wschodnią granicą własne Bordurie i Transylwanie, które mają sprawić, że poczujemy się lepiej? A służy temu już nie powieść, fantastyka lub komiks, lecz literatura faktu?

To wszystko ma jednak znaczenie nie tylko tożsamościowe i kulturowe, ale również polityczne – wręcz strategiczne. O tym, że końca historii nie będzie, przekonywaliśmy się już wielokrotnie, ale rok 2014, z aneksją Krymu i początkiem wojny na Donbasie, uświadomił nam to z ogromną siłą.

Za naszą wschodnią granicą ważą się obecnie również nasze losy, dlatego zrozumienie zachodzących tam procesów ma dla nas ogromne znaczenie. Zwłaszcza, że Ukraińcy są już nie tylko liczną, ale również bardzo widoczną częścią polskiego społeczeństwa. W naszym bezpośrednim sąsiedztwie, czyli w samym Poznaniu mieszka ich około stu tysięcy!

 

NARÓD EKSPERTÓW

Przez lata utarło się przekonanie, że Polacy są narodem ekspertów do spraw wschodnich. Nikt przecież tak jak my nie rozumie wschodnioeuropejskiej i rosyjskiej duszy oraz polityki! Niestety łatwo w ten sposób wpaść samozadowolenie i przekonanie o własnej nieomylności. Nie mówiąc już o tym, że zawiłe problemy kulturowe i polityczne bywają rozstrzygane na poziomie twierdzeń prostych i niedających szans na wątpliwości. Europa Wschodnia bywa w tym wypadku traktowana jak medycyna i piłka nożna. A przecież niemożliwe jest, by w jednym kraju żyło 38 milionów wybitnych lekarzy, trenerów piłkarskich i wschodoznawców zarazem.

A może to właśnie my błędnie odczytujemy rzeczywistość za naszą wschodnią granicą? Może jest tak, że ekspert amerykański, patrząc na konkretne wydarzenia, widzi je takimi, jakie są, a my widzimy w nich Katyń, Wołyń i potęgę I Rzeczpospolitej jednocześnie?

Gdybym jednak z naszym spojrzeniem na Wschód było tak źle, gdyby opierało się ono wyłącznie na orientalizacji i historycznych sentymentach, to skąd wziąłby się międzynarodowy sukces polskich reporterów? Wszak książki Wojciecha Góreckiego, Wojciecha Jagielskiego i wielu innych tłumaczone są na wiele języków świata. Trudno też znaleźć drugi kraj w Europie, w którym realizowanych byłoby przynajmniej kilka kierunków studiów regionalnych, zbliżonych do poznańskiego wschodoznawstwa. W Polsce podobne kierunki znajdziemy m.in. w Warszawie i Krakowie.

Przypomina mi się rozmowa z rumuńską analityczką do spraw międzynarodowych. Gdy uczestniczący w rozmowie kolega wspomniał, ile osób pracuje w dziale rosyjskim warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich (dziewięciu), Rumunka otworzyła szeroko oczy, po czym stwierdziła, że tylu analityków od Rosji nie ma w całym jej kraju.

 

FASCYNACJE, STEREOTYPY, FANTAZMATY

Nie ma wątpliwości, że Europa Wschodnia fascynuje nas z bardzo wielu przyczyn. Dla jednych jest krainą narodowych sentymentów, dla innych geograficznie bliską egzotyką. W rezultacie, widząc turystę z plecakiem na Ukrainie, w Mołdawii czy na Kaukazie, mamy bardzo duże prawdopodobieństwo, że będzie to nasz rodak.

Być może jesteśmy tego świata tak bardzo ciekawi, może przypomina nam coś, za czym podświadomie tęsknimy. Często też pewnie leczymy tam własne kompleksy. Ta część świata budzi w nas wiele emocji, dlatego zawsze też będzie opisywana w duchu Tiutczewa. Musimy jednak starać się wychodzić poza własne klisze myślowe, stereotypy i fantazmaty. Podążać również za przykazaniem Gubermana – obejmować Wschód umysłem, starać się zrozumieć i wyjaśniać to, co pozornie jest poza racjonalnością, bo tylko wtedy będziemy mogli rzeczowo odpowiedzieć sobie na pytanie o sens i charakter naszych stosunków ze wschodnim sąsiedztwem.

Centrum Kultury ZAMEK oraz Instytut Wschodni UAM rozpoczynają wspólny cykl spotkań literacko-dyskusyjnych, które mogą być krokiem w tę właśnie stronę. W ramach „Spojrzenia na Wschód” będziemy zapraszać do dyskusji autorów książek reporterskich, eseistycznych i popularnonaukowych, które w różny sposób starają nam się tę część świata wyjaśniać. Trafią do nas książki poruszające tematykę polityczną, dotykające spraw strategicznych, nie zabraknie również opowieści o kulturze, zwyczajnych ludziach oraz ich emocjach i nadziejach.

Gościem pierwszego spotkania, które odbędzie się 24 stycznia 2019 roku w księgarni Bookowski (CK ZAMEK, 2 piętro) będzie Paweł Semmler, autor książki „Krym. Znikający półwysep” (Wydawnictwo Poznańskie 2018).

Reportaż ten zwraca uwagę na problem okupowanego przez Rosję Półwyspu Krymskiego, o którym zdążyliśmy już prawie zapomnieć. Tymczasem w końcu listopada 2018 roku nagle przypomnieli nam o nim marynarze rosyjskiej floty wojennej, którzy u wybrzeży półwyspu staranowali ukraiński holownik, po czym aresztowali jego załogę. Świat na chwilę wstrzymał oddech, zastanawiając się, czy nie dojdzie do otwartej wojny rosyjsko-ukraińskiej na Morzu Czarnym. Czy jednak za miesiąc, dwa Krym znów nie zacznie znikać z naszego pola widzenia?

Spotkanie z Pawłem Semmlerem będzie okazją, by porozmawiać o tym, dlaczego wciąć powinniśmy dostrzegać Krym, a także o tym, jak problem ten widzą ludzie, którzy Półwysep musieli opuścić po aneksji.

PIOTR OLEKSY

 

PIOTR OLEKSY – dr, historyk i wschodoznawca, pracuje w Instytucie Wschodnim UAM, autor książki „Naddniestrze. Terror tożsamości” (Czarne 2018).

ZAMEK CZYTA_SPOJRZENIE NA WSCHÓD: „Krym. Znikający półwysep”. Spotkanie z Pawłem Semmlerem. Prowadzenie: Piotr Oleksy. 24.01.2019, g. 18, CK ZAMEK / Bookowski. Księgarnia w Zamku. Współpraca: Wydawnictwo Poznańskie.

Prywatyzacja szczęścia, albo dlaczego partia pracy nie jest dziś możliwa >>

PNL 2019: Miłość w czasach końca kapitalizmu >>

PNL 2019: Straciliśmy dużo, sami nie wiemy jak wiele >>