Poznań Poetów: Sommertime

13 maja 2017

Sommertime - Piotr Sommer

Fot. M. Kaczyński ©CK ZAMEK

Przez lata grał tam, gdzie nikogo nie było. Pochodzi z Otwocka, ale kształcił się na boiskach amerykańskich – Piotr Sommer. Zapraszamy na Sommertime!

Być może uznacie to za nieudaną „ucieczkę w bok”, ale chciałbym przedstawić poetę Piotra S. przez porównanie z jego kolegą po nazwisku, niejakim Yannem. Yann jest szwajcarskim bramkarzem grającym w zespole Borussii Mönchengladbach i podobnie jak autor, nie imponuje warunkami fizycznymi. Piotr woli atakować, a od kiedy usłyszał, że lepiej mądrze stać, zawsze czyta wiersze na stojąco. Jeden Sommer stoi na bramce, drugi na straży języka polskiego. Pierwszy rzuca się na piłkę, drugi robi to dopiero „przed snem”.

Od kiedy Piotr Sommer został kapitanem „Literatury na Świecie” można zauważyć, że mniej angażuje się w grę ofensywną swojego zespołu. Rzadziej zachwyca poetycką magią, językowymi dryblingami, ponieważ całe „dnie i noce” spędza na opracowaniu taktyki oraz efektownych przekładańcach strategii przeciwników. Do historii przeszły jego brawurowe akcje przeciwko Szwedom — tzw. „zwód Sommarkvista” — czy starcia ze zniewolonymi umysłami poetów. To są właśnie te detale, a akurat „smak detalu” nie jest mu obcy.

Jako gracza Sommera cechuje dopracowana do perfekcji umiejętność przełożenia sobie piłki i przerzutni na drugą stronę. Pochodzi z Otwocka, ale kształcił się na boiskach amerykańskich (O’Hara, Ashbery, Reznikoff, Ginsberg) oraz brytyjskich (Heaney, Longley), więc kiedy dzisiaj zarządza ofensywę na Węgrów, Arabię bądź Bangladesz, jego międzynarodowa świta unika pułapek ofsajdowych i poszerza ligę „LnŚ” o kolejne bramki. Po tym można poznać dobrego trenera — wyciąga to, co najlepsze z osiągnięć innych, żeby wzbogacić swój repertuar zagrań. Sommer tak właśnie tłumaczy, czasem i krowie na rowie. Aplikuje nowe zagrania polszczyźnie, która pod jego batutą potrafi wprowadzać „nowe stosunki wyrazów”. Nawet z ławki lepiej kreuje grę niźli inni biegający po językach.

Przez lata grania także tam, gdzie nikogo nie było, wyrobił sobie niesamowite czucie gry. Nie umie przejść nad najmniejszym lapsusem „po stykach” — nigdy nie zmarnuje okazji, żeby ukłuć przeciwnika, wytknąć błędy techniczne, kiepskie główkowanie, źle dobrany skład. Wydaje się, że w sprawach wydawniczych trudno z nim dyskutować, ale już na temat samej poezji — proszę bardzo. Sommer ma zresztą skłonność do budowania kompilacji najlepszych zagrań w antologie, więc można zweryfikować jego skład na Ligę Mistrzów. Nie musicie tych peanów przyjmować „na wiarę, kocią łapę na gardle”. Warto sprawdzić samemu.

Za szczególnie udane sezony w jego wykonaniu powszechnie uznaje się 1988, 2006 oraz 2010, kiedy to nominowano go do największych wyróżnień. Jednakże nieustanne zmiany pozycji, aktywność w polu przekładu oraz w obronie wiersza sprawiają, że od czasu debiutu w 1977 jego kariera wciąż nabiera rumieńców, rozpędu, kolorów. „O nich tutaj” mógłbym mówić wiele, ale byłyby to same niemal niedyskrecje.

„Czynnik liryczny” Sommera wciąż ma w sobie to coś, co przykuwa do słowa, co czyni go wszędzie rozpoznawalnym. Jego gry nie obejmie żadne „sprawozdanie z meczu piłki nożnej”, więc apeluję niniejszym o stworzenie specjalnej przyśpiewki dla Piotra. To stała praktyka na Zachodzie, że najlepsi gracze skandują i wyśpiewują ich nazwisko w panegirycznym zaśpiewie. Może „So so so sooommer” na melodię „Hey Jude”? Albo „Summertime” Elli Fitzgerald? A niechby i to była ledwie „piosenka pasterska” — zróbmy to!

TOMASZ BŁASZAK

 

Poznań Poetów 2017: Sommertime. Spotkanie z Piotrem Sommerem, 15.05, g. 18.00

ZOBACZ TAKŻE:

Piotr Śliwiński: Poznań Poetów – albo spotkać siebie
Pierwsze Ogólnopolskie Mistrzostwa Slamu Poetyckiego
Marta Stusek: Haiku ex machina
Maja Staśko: Czy poezja może zmienić świat?
Agnieszka Waligóra: Rytm ruj i wyciszeń. O nowym tomie Marcina Ostrychacza
Dominik Lisiecki: Pozory sensu, czyli „Środki doraźne” Marcina Orlińskiego

PIOTR SOMMER (ur. 1948) – poeta, eseista, laureat nagrody Silesius za całokształt twórczości poetyckiej, tłumacz współczesnej poezji anglojęzycznej. W roku 2016 opublikował rozszerzone wydanie szkiców mówionych pt. „Ucieczka w bok” i antologię tekstów o języku i przekładzie „O nich tutaj”.

Tekst pochodzi z gazety festiwalowej Poznań Poetów 2017.

Literatura to eksperyment >>

Jarosław Mikołajewski: „liryk z Bożej łaski”* >>

Wokół „Wędrówki Nabu” Jarosława Mikołajewskiego >>