Przeciw czcicielom boga Rahu

11 października 2018

Pochwała wolności

projekt Marcin Markowski

Warunkiem brzegowym przetrwania jest wolność myśli i wolność ekspresji. Tylko za pośrednictwem gwarantowanej wolności słowa możemy definiować i negocjować własne i cudze granice, potrzeby, wartości, prawa, obowiązki, cele i marzenia – pisze Tomasz Stawiszyński. Zapraszamy do Centrum Kultury ZAMEK na cykl wydarzeń „Pochwała wolności”.

 

CIEMNA STRONA KSIĘŻYCA

Kiedy w latach trzydziestych ubiegłego wieku w jednej z restauracyjnych toalet na greckiej wyspie Korfu Lawrence Durrell natrafił na zaczytany do imentu egzemplarz „Zwrotnika Raka”, od razu poczuł, że obcuje z dziełem doniosłym.

Na fali euforii chwycił za pióro. „Czytając pańską powieść, czułem, że pojawiło się coś, na co od dawna czekaliśmy” – zadeklarował w pełnym zachwytu liście do Henry’ego Millera, który zakończył zagadkowym zawołaniem: „Śmierć czcicielom boga Rahu, niech żyje krwista maź!”*.

Pochodzący z indyjskiego panteonu demon-bóg Rahu symbolizować miał tu stagnację, autorytaryzm, sztywną formę, konwencję, rygoryzm i konserwatyzm. W przekonaniu Durrella „Zwrotnik Raka” był ładunkiem wybuchowym podłożonym pod wszystkie te jakości, które do głębi przenikały ówczesną kulturę zachodnią.

Nieprzypadkowo zaczytany egzemplarz „Zwrotnika” wydrukowano we Francji. Stany Zjednoczone – deklaratywnie: oaza wolności – nie zgodziły się początkowo na publikację tekstu, był bowiem, zdaniem tamtejszych wydawców, zbyt obsceniczny, bezwstydny i wulgarny.

Tymczasem przyszły autor „Kwartetu aleksandryjskiego” widział w nim bez mała ciemną stronę Księżyca. Narrator „Zwrotnika” mówił przecież o tym, o czym inni milczeli. Odsłaniał to, co dotąd niewypowiedziane. Ba, niewypowiadalne. Zrywał zasłonę niewiedzy i wstydu, za którą szalała siła, o której ekspandująca wówczas psychoanaliza przekonywała, że jest silnikiem wszelkich ludzkich działalności. Także – a może przede wszystkim – tych z pozoru najbardziej świątobliwych i wzniosłych.

 

W WIELOŚCI ZGODA

Wypowiedzenie tego, co stłumione, wyparte, ukryte, miało być w przekonaniu Durrella zarazem aktem o znaczeniu artystycznym, jak i egzystencjalnym. A przy tym – formą mozolnego budowania niepodległości wobec rozmaitych struktur przemocy i władzy, które pracowały, dotąd nie niepokojone, za bezpiecznym parawanem hipokryzji.

I chociaż niedługo po tym, jak list dotarł do Millera, wybuch II wojny światowej wygnał Durrella z wyspy Korfu – w swojej twórczości literackiej, przede wszystkim zaś w genialnym „Kwartecie aleksandryjskim”, pozostał wierny swojemu zasadniczemu przesłaniu.

Struktura „Kwartetu” – trzy części opowiadają tę samą historię z trzech różnych punktów widzenia, czwarta stanowi ciąg dalszy – odzwierciedlać ma strukturę dzisiejszego świata. Rzeczywistości po upadku wielkich unifikujących narracji, po odkryciu nieświadomości i fizyki kwantowej, po przerażających doświadczeniach XX wieku, które wyzwoliły okrucieństwo skryte za szczytnym ideałami.

Durrell mówi: ten świat jest niemożliwy do definitywnego pochwycenia, niejednoznaczny, subiektywny i relatywny, nieuzgadnialny, wieloraki, wymykający się ostatecznym słownikom. Dlatego forma, która próbuje go adekwatnie opisać, musi być z konieczności polifoniczna. Tylko wielość głosów, wielość perspektyw, wielość pozycji, które nieustannie wchodzą ze sobą w interakcję i rozmowę, może prowadzić do jakiegokolwiek konsensusu.

 

KIEDY NIE MA WIELOŚCI...

…gdy zaczyna dominować potrzeba unifikacji, jednomyślności, tożsamości twardej i niezmiennej, kiedy zatem do władzy dochodzą czciciele boga-demona Rahu – na scenę nieodmiennie wkracza przemoc.

Warunkiem brzegowym przetrwania jest więc wolność myśli i wolność ekspresji. Tylko za pośrednictwem gwarantowanej wolności słowa możemy definiować i negocjować własne i cudze granice, potrzeby, wartości, prawa, obowiązki, cele i marzenia.

Ale czy trzeba o tym w ogóle przypominać?

Dwadzieścia lat temu każdy, kto snuł domniemania o wybuchu kolejnej wojny światowej, brany był w najlepszym razie za defetystę oderwanego od rzeczywistości. Dziś wszyscy się tego obawiamy. Podobnie z perspektywą utraty wolności. Utraty na rzecz tej czy innej ortodoksji, ekonomicznego bezpieczeństwa albo faszyzujących ideologii, wracających pod nowymi – z pozoru łagodnymi i cywilizowanymi – przebraniami.

Nagle okazało się, że w 2018 roku to niebezpieczeństwo jest całkiem realne.

Dlatego w cyklu kazań oraz debat, które odbędą się w październiku i w listopadzie 2018 roku w poznańskim Centrum Kultury ZAMEK, postanowiliśmy przyjrzeć się najważniejszym pojęciom i ideom związanym z wolnością. Śmierć czcicielom boga-demona Rahu, niech żyje krwista maź!
Wyspa Korfu, wrzesień 2018


TOMASZ STAWISZYŃSKI

* Lawrence Durrell, Henry Miller Listy. 1935–1980, przeł. Zofia Stanisławska (przy wsp. Anny Brzezińskiej), Noir Sur Blanc, Warszawa 2001, s. 15.

TOMASZ STAWISZYŃSKI (ur. 1978) – filozof, publicysta, autor książki „Potyczki z Freudem. Mity, pokusy i pułapki psychoterapii” (2013); a także dwóch zbiorów wierszy. Był m.in. redaktorem działu kultura w „Dzienniku” i szefem działu krajowego w „Newsweeku”; w TVP Kultura był gospodarzem „Studia Alternatywnego” i współgospodarzem „Czytelni” (2007–2011). W latach 2013-2016 prowadził w radiu RDC autorski program „Niedziela filozofów, czyli potyczki z życiem”; od marca 2016 w radiu TOK FM, gdzie prowadzi „Godzinę filozofów” i „Kwadrans filozofa”. Jest członkiem zespołu redakcyjnego Kwartalnika „Przekrój”.

 

zobacz także: program cyklu „Pochwała wolności"

 

 

Przeciw krzywdzie zwierzęcej (spotkanie z Dariuszem Gzyrą) >>

Seryjni Poeci 57: Dariusz Suska – wiersze >>

Seryjni Poeci 57: Adam Kaczanowski – wiersze >>