Poznań Poetów. Joanna Mueller. Intima thule – małe-wielkie światy

23 maja 2017

Joanna Mueller intima thule Poznań Poetów

BiuroLiterackie.pl

Joanna Mueller w książce „intima thule” buduje wiersze z cegieł logosu tworzących całość: poetycki tom – dom.

Autorka, dzieląc jego przestrzeń na siedem odrębnych mieszkań, składających się z pięciu pomieszczeń, zaprasza czytelnika do wędrówki zarówno wertykalnej, po piętrach wzniesionej konstrukcji, jak i horyzontalnej – między jednym a drugim (własnym) pokojem. Nic nie jest tu przypadkowe, fundamenty kulturowe są solidne, układ pomieszczeń przemyślany, cały projekt związany mocno lingwistyczną zaprawą. Uwagę zwraca też tynk: okładka z domem pełnym intertekstów o raz tytuł: odnoszący się do średniowiecznej ultima thule – wyspy wyznaczającej koniec znanego wówczas świata. Zmiana pierwszego członu na wyraz „intima” otwiera drzwi dzieła, pozwalając tym samym wejść czytelnikowi w sam środek doświadczeń podmiotu. 

 

FUNDAMENTY KULTUROWE

Stop najróżniejszych nawiązań z domieszką eksperymentu językowego sprawia, że można odnieść wrażenie, iż twórczość Mueller osiągnęła już szczyt hermetyzmu, że zapadła się we własnym, jak zwykła określać „archelingwistycznym” paradygmacie i skupia się tylko na tym. Czy tak jest? Zapewne każdy odpowie na to pytanie inaczej. Wyraźnie widoczne są jednak pewne motywy, jak np. topos domu i matki, dzięki którym uświadamiamy sobie, co jest tu najważniejsze i czemu podporządkowuje się narracja. A są to mistyka zarówno kobiecości, jak i działania świata, rozpoznawane przez pryzmat przeżyć skupionych wokół axis mundi, własnej, bliskiej- -dalekiej przestrzeni „domu” otwartego podmiotu.

Przekraczamy więc próg pewnego rodzaju bólu, macierzyńskich doświadczeń kobiety, które, jak chcą niektórzy badacze piszący o twórczości poetki (np. Piotr Bogalecki), stają się początkiem poezji, rodzą pisanie. Jest to swego rodzaju połączeniem doświadczeń porodowych z mistycznymi i uświęceniem roli matki, która staje się opiekunką domu poezji. Jedną z nadrzędnych ról odgrywa tu więc ciało, które się przeobraża, zapośrednicza w sobie inne, karmi je, jest to (znów przywołując Bogaleckiego) „liturgia à rebours, nie słowo staje się ciałem, lecz ciało słowem”.

Biblijnych nawiązań można tu dostrzec mnóstwo. Przejawiają się np. w jednej z nazw mieszkań – Hilasterionie – odnoszącej się do starotestamentowej Arki Przymierza, ergo punktu styczności człowieka z Bogiem, czy w wierszu „Mistyczne masthewy”, który zawiera nawiązanie do krzewu gorejącego i credo tomiku: „Tutaj, gdzie więcej olśnień niż objaśnień”. Teologiczne odwołania idą w parze z odniesieniami do średniowiecznych motywów, jak np. nazwa innej części-mieszkania tomiku – Skryptorium. Joanna Meuller sięga także do tradycji greckiej, przywołując np. postać Archimedesa w „nie ruszaj moich kółek ratunkowych”.

Z drugiej strony w „intima thule” wyraźnie dostrzegalna jest inspiracja technologią i wszystkim tym, co jak najbardziej pop! Tytuły kilku wierszy stylizowane są na komputerowy zapis plików z rozszerzeniem „.gif”, dla przykładu: „ustawienia_ senne.gif” czy „holy_host.gif”. Pojawiają się też odwołania do bohaterów popkultowych filmów, m.in. do Spider-Mana, lub samych filmów, choćby „Koszmaru z ulicy więzów”, tzn. Wiązów. Wszystko to zestawione ze sobą, wymieszane, tworzy eklektyczny blok, w którym każde z mieszkań urządzono nieco inaczej. Możemy tam znaleźć zarówno średniowieczne witraże, przez które prześwięcają nowe sensy, jak i popkulturowe kolaże, tworzące nowe jakości.

 

UKŁAD PRZEMIESZCZEŃ

Podmiot „intima thule”, choć jest domatorem, mieszka w ruchu. Czytelnik może poruszać się więc pomiędzy różnymi pomieszczeniami, przechodzić z pokoju do pokoju np. z „Gineceum” do „Interioru”, a stamtąd do „Krańcówki”. Jest to wielopoziomowa wędrówka między wersami, sensami i częściami tomiku. Piwnice i strychy, schodzenie w głąb i wspinaczka w górę, profanum i sacrum – to tylko przykładowe opozycje ujęte w projekcie Mueller. Można je zarówno obalić, jak i umocnić, dowolnie obracać i swobodnie spiętrzać, bo ten poetycki dom ma ruchome ściany. Pomieszczenia stają się przemieszczeniami, wyszczególnione przez autorkę rodzaje mieszkań występują w różnych konfiguracjach, co pozwala także na nielinearną lekturę. Nie ma więc tu ani sztywno wytyczonego centrum, ani jasno wyznaczonych granic, choć poszczególnym częściom-mieszkaniom bliżej do określenia jednej bądź drugiej przestrzeni („Interior”, „Krańcówka”). Motyw ten odnosi się więc do wielu znaczeń, zarówno tych dosłownych – domu jako budynku mieszkalnego, jak i tych abstrakcyjnych – domu jako przestrzeni symbolicznej, mistycznej, niedookreślonej.

 

LINGWISTYCZNA ZAPRAWA

Tym, co przenika cały tomik – oprócz intymności kobiecych doświadczeń i prywatności domowej atmosfery – jest specyficzne spoiwo językowe. Lepkie i gęste łączy ze sobą wszystkie elementy, co uspójnia ich charakter. Eklektyzm jest tu zamierzony, kontrolowany, świadomy. Joanna Mueller sama określa się przecież mianem „poetki lingwistycznej”, znana jest jako sygnatariuszka „Manifestu neolingwistycznego” z grudnia 2002 roku. Nieobce jej są tradycje nawiązujące do najbardziej znanych twórców i propagatorów tego gatunku, np. do Mirona Białoszewskiego, obecnego w „intima thule” w wierszu „Karuzela z matrioszkami”.

Fonetyczna sprawność nie dziwi, zwłaszcza że Mueller jest nie tylko poetką, lecz także krytyczką i badaczką literatury, doskonale znającą zarówno kontekst, jak i sam „tekst”. Świadomość językowych mechanizmów poszerzona została w tym tomie o inspirację „słowotwórczą” mową dzieci, co związane jest z przedstawianym w nim doświadczeniem macierzyństwa. Wytrącenie języka z granic norm poszerza horyzont, czy zatem brak granic języka = brak granic świata? (Przypis: trochę prostsze rozłożenie Wittgensteina). I tak, i nie, bo Meuller szuka krańcowości, ale tylko po to by ją przekraczać.

 

ALEKSANDRA BIAŁEK

 

Poznań Poetów: Prezentacja antologii „Warkoczami”. 18.05 g. 20.00

ZOBACZ TAKŻE:

Piotr Śliwiński: Poznań Poetów – albo spotkać siebie
Pierwsze Ogólnopolskie Mistrzostwa Slamu Poetyckiego
Marta Stusek: Haiku ex machina
Maja Staśko: Czy poezja może zmienić świat?
Agnieszka Waligóra: Rytm ruj i wyciszeń. O nowym tomie Marcina Ostrychacza
Dominik Lisiecki: Pozory sensu, czyli „Środki doraźne” Marcina Orlińskiego
Tomasz Błaszak: Sommertime
Joanna Kubiak: Czy czyta pani Wiedemanna? Czy Wiedemanna pani zna?
Dominika Parszewska: Yoko Tawada.
Joanna Bednarek: Leonard Cohen. Heretyk i erotyk
Michał Nowacki: Bob Dylan i Leonard Cohen. (nie)poetycki fenomen
Mateusz Miesiąc: Samouczek poezjowania Krystyny Miłobędzkiej
Igor Kierkosz: Wygrani przegrani, czyli kino beat generation
Agnieszka Budnik: Edward Pasewicz. Epifanie i zachwyty
Weronika Stachowiak: Świat, którego nigdy nie było
Daria Nowicka: Zamiast. Piotr Macierzyński: Książka kostnicy
Rafał Wojaczek: Nie te czasy. Utwory nieznane
Anna Grznka: Krew dla krwi. Dominika Dymińska: Danke
Laura Balcerek: Głowa w burzowych chmurach. Kamila Janiak

JOANNA MUELLER (ur. 1979) – poetka, literaturoznawczyni, krytyczka literacka. Współredaktorka antologii „Solistki. Antologia poezji kobiet” oraz „Warkoczami. Antologia nowej poezji”. Ostatnio opublikowała tom „intima thule”.

Tekst pochodzi z gazety festiwalowej Poznań Poetów.

Festiwal Fabuły: Michał Witkowski >>

Narodowy kornik walczący („Nieumarły las”) >>

Seryjni poeci 47: Grzegorz Olszański – wiersze >>