PP 2019: Miłość jako rewolucja. Wiersze miłosne Jerzego Jarniewicza

8 maja 2019

PP 2019: Miłość jako rewolucja. Wiersze miłosne Jerzego Jarniewicza - ZamekCzyta.pl

Jerzy Jarniewicz, fot. J. Golis

Pisząc o miłości, Jarniewicz tworzy wiersze autotematyczne; a gdy pisze wiersze – zawsze podszyte są one miłosną perspektywą – Jolanta Nawrot o wierszach miłosnych Jerzego Jarniewicza.

Trudno znaleźć poetę, który w swojej twórczości nie ma ani jednego wiersza o miłości. Kłopot polega na tym, żeby pisząc o niej, nie popaść w sentymentalno-egzaltujący lub wulgarno-obsceniczny ton. I to udaje się Jerzemu Jarniewiczowi.

Jerzy Jarniewicz traktuje miłość jako nieodzowny składnik swojego projektu antropologicznego – siłę kształtującą podmiotowość człowieka. Kilka wyrwanych z kontekstu wypowiedzi autora: „Miłość to inny w nas. Konstytuuje nas jedynie w relacji – nie jest to bardzo ponowoczesne? Miłość jest ponowoczesna”; „Miłość – jako skądinąd siła znacząca – odkrywa w nas coś, czego się w sobie nie spodziewaliśmy”; „Prywatny język miłości to często kwestia po prostu innego funkcjonowania pewnych fraz, które dla nas są albo tak wytarte, albo tak wulgarne, albo tak spospolitowane, że się dziwimy, że ktokolwiek nimi obraca. A one, w czyimś prywatnym języku, zaczynają ponownie żyć”. To fragmenty rozmów zamieszczonych w ostatnim wyborze wierszy Jarniewicza pt. „Sankcje”.

Już po pierwszej lekturze tomu rzuca się w oczy wielość erotyków. Często ich bohaterką jest mniej lub bardziej określona „ona” – jak w utworach „Weszła przez okno do łazienki”, „Z Ksiąg Królewskich”, „Gryps”, „I syn” czy „Wiersz lotosowy”. „Ona” jest obserwowana i analizowana, ale i wchodzi w relacje z podmiotem lirycznym. Pojawiają się ponadto bohaterki kobiece zaczerpnięte z kultury, jak np. Kalina Jędrusik, Brigitte Bardot czy Doris Day.

Można stwierdzić, że poezja miłosna Jarniewicza ma indywidualny, intymny, nie do końca odkryty charakter, a jednocześnie jest tworem społecznym, kulturowym i zmaga się konwencjonalnymi środkami wyrazu. Jak sobie radzi z tym dysonansem? Jarniewicz wybiera dialog lub pozorny monolog jako sposób mówienia o miłości. W ten sposób pokazuje, że człowiek prawdziwie istnieje w bezpośrednim kontakcie z bliską mu osobą. Albo z taką, do której chciałby się zbliżyć, ale z różnych powodów nie jest to możliwe. Do tego potrzebna jest mu „odwaga mówienia zupełnie wprost” (jak to określają autorzy wyboru wierszy – Marta Koronkiewicz i Paweł Kaczmarski), dzięki której erotyki Jarniewicza zaskakują swoją wywrotowością, rewolucyjnością.

Te wiersze są także próbą przepracowania męsko-żeńskiej granicy i drogą do zrozumienia tajemnicy kobiety poprzez walkę ze wstydem. Męski podmiot liryczny wiersza „Wyliczanka na koniec lata” mówi: „Zawstydza mnie/ język kobiet i odbiera mowę,/ dlatego weksluję, uciszając pod kołdrą/ samczą wyliczankę: trzy, dwa, jeden”. Zdaje sobie zatem sprawę z tego, że nieświadomie może narzucać kobiecie swój sposób patrzenia na różnice między płciami oraz przybierać samczą, a więc wyższościową postawę. Dlatego stara się oddawać głos kobiecie, choć nie zawsze jej komunikaty są dla niego zrozumiałe. W poniższym wierszu są zapisane za pomocą kursywy: „Jesteś moim pierwszym facetem, który samodzielnie to sobie wyliczył”; „To pierwszy dzień/ cyklu. Coś jakby w nas nowego”; „To klucze, to numer komórki”; „Zbuduję ci Troję,/ jakiej nie widziałeś”. Owo „wyliczanie” może być aluzją do narastania erotycznego napięcia, do ulotności chwili spędzanej razem czy do absolutyzmu miłości, która wchłania inne elementy rzeczywistości, niejako „nasącza” je sobą. „Wekslowanie” zaś można rozumieć jako dążenie do pokonania poczucia obcości przez skierowanie uwagi na wspólne tory, ale i jako walkę z „rozdwajaniem się” języka – walkę skazaną na niepowodzenie.

„Wyliczanka na koniec lata”, podobnie jak wiele innych erotyków Jarniewicza, łączy kod miłosny z kodem politycznym czy może lepiej – społecznym: „Nie, to ty jesteś nowa:/ dajesz sobie radę z ubytkiem żelaza,/ ze stałym wzrostem franka,/ z godziną, o której zamkną na osiedlu/ jedyne przedszkole”. W ten sposób poeta uwypukla oscylowanie miłości między impresją początku a impresją końca, które prowadzi do ciągłych powrotów, także w sensie kulturowym – Troja jest tutaj symbolem walki o miłość zakorzenionym w tradycji, nabierającym nowego sensu w intymnym dyskursie miłosnym dwojga kochanków. Stąd deklaracja jej budowy, nie destrukcji. W końcu mówiąc o miłości, czerpiemy z zasobów znaków i konwencji, które są obecne w kulturze od dawna, a my przetwarzamy je na własny użytek, wykorzystując tkwiący w nich potencjał nowości. „Nowość” zaś powstaje w wyniku kreacyjnego łączenia publicznego i prywatnego języka. Wtedy można zbudować Troję, jakiej jeszcze nie było.

Dochodzimy w tym momencie do rewolucyjnego buntu wpisanego w wiersze miłosne Jerzego Jarniewicza. Bywa on wyrażany ironicznie, jak np. w utworze „Prosty wiersz o miłości”: „Zrzuciliśmy ubrania/ i zaczęliśmy się kochać tak rewolucyjnie,/ aż zadrżał gmach banku narodowego,/ sięgnął dna indeks giełdowy,/ a maklerzy zawyli z ognia, który trawił im/ trzewia i portfele”.

Zdaje się, że w wierszu tym poeta pyta: czy prywatnie przeżywana miłość ma jakiś wpływ na losy świata? Czy da się ją zamknąć w intymnym doświadczeniu? Jaka jest relacja między „wnętrzem” kochanków a „zewnętrzem” świata? Jednocześnie wskazuje na gwałtowność aktu seksualnego, na to, że jest on „przewrotem” zachodzącym szybko i niedającym się racjonalnie wyjaśnić. Zmienia on na zawsze relację pomiędzy dwiema osobami, jest nieodwracalny. Co więcej – dekonstruuje „ja” podmiotu. Najprawdopodobniej dlatego w utworze mamy do czynienia zarówno z podmiotem wyrażonym w pierwszej osobie liczby mnogiej: „zrzuciliśmy”, „wtargnęliśmy”, jak i w pierwszej osobie liczby pojedynczej: „połykałem cię”, jak i zwroty do adresatki: „dosiadłaś mnie”, „kocham cię”. Przy czym wyznanie miłosne pojawia się na samym końcu i pełni funkcję wyciszająco-rozpraszającą: „Kocham cię – nasze nagie ciała krążą po Europie/ jak nieopierzony, niewinny komunizm”.

Miłość w ujęciu Jerzego Jarniewicza jest więc związana z nienormatywnością, przekraczaniem różnego rodzaju granic – cielesnych, komunikacyjnych, duchowych czy kulturowych. Ponadto wiąże się z niezaspokojeniem, które wpisane jest również w język. Tym samym, pisząc o miłości, Jarniewicz tworzy wiersze autotematyczne; a gdy pisze wiersze – zawsze podszyte są one miłosną perspektywą: „Słowo zawsze potrzebuje drugiego słowa, natychmiast biegnie do innego, szuka słów kolejnych, bo samo, poza relacją, niknie, pustoszeje. Nie daje poczucia spełnienia, zamknięcia, kompletności, nie zatrzymuje – choćby na chwilę, jak orgazm – czasu”.

Życzę chwili takiego zatrzymania w trakcie lektury wierszy Jerzego Jarniewicza.


JOLANTA NAWROT

JERZY JARNIEWICZ – poeta, krytyk literacki, tłumacz. Autor czternastu książek krytycznoliterackich i eseistycznych, takich jak nominowana do Nagrody Nike „Lista obecności” (2007), „Larkin. Odsłuchiwanie wierszy” (2006), „Tłumacz między innymi. Szkice o przekładach, językach i literaturze” (2018) i „Bunt wizjonerów” (2019). Opublikował trzynaście zbiorów wierszy, m.in. nominowaną do Nagrody Poetyckiej Silesius „Wodę na Marsie” (2015) i wyróżnione tą nagrodą „Puste noce” (2017), a w 2018 ukazał się wybór jego wierszy i wypowiedzi „Sankcje”. Przekładał Jamesa Joyce’a, Philipa Rotha, Johna Banville’a, Raymonda Carvera, Edmunda White’ a i wielu innych. Opracował także antologie „Sześć poetek irlandzkich” (2012), „Poetki z wysp’ (2015, z Magdą Heydel) oraz „100 wierszy wypisanych z języka angielskiego” (2018). Pracuje w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Łódzkiego, zasiada w kolegium redakcyjnym „Literatury na Świecie”. Mieszka w Łodzi.  

 

POZNAŃ POETÓW 2019: WIERSZE - Krzysztof Siwczyk, Jerzy Jarniewicz, Kacper Bartczak. Prowadzenie: Antonina Tosiek. Centrum Kultury ZAMEK (Dziedziniec Różany – namiot), 16.05.2019, g. 18.30-19.45

zobacz także: „Jeden Poznań, dwa serduszka, ojojoj”
zobacz także: PP 2019: Barbara Klicka – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Joanna Roszak – dwa wiersze
zobacz także: PP 2019. Ariko Kato: Jedna czy dwie półki poezji
zobacz także: PP 2019: Marcin Baran i Marcin Sendecki – wiersze
zobacz także: PP 2019: Ciało ofiarowane. O ciele i wątkach homoerotycznych w poezji Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego
zobacz także: PP 2019: Marta Eloy Cichocka – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: GIRL NOT AFRAID
zobacz także: PP 2019: W „Kontenerze” matki nie ma
zobacz także: PP 2019: Krzysztof Siwczyk – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Bez filtrów. O poezji Klary Nowakowskiej
zobacz także: PP 2019: Jan Rojewski i jego polski ikonoklazm
zobacz także: PP 2019: Agata Jabłońska - trzy wiersze

Common future, czyli o pracy w Polsce XXI wieku („Nie hańbi, ale…” – podsumowanie) >>

Rozgadane herstorie >>

Godność i inne przekleństwa, albo wartość pracy >>