Festiwal Fabuły: Czapliński, Gondowicz, Koziołek

12 października 2016

Festiwal Fabuły: Czapliński, Gondowicz, Koziołek. Fot. M. Kaczyński © CK ZAMEK

Fot. M. Kaczynski © CK ZAMEK

Co się może wydarzyć, gdy trzech chłopców – zafascynowanych literaturą od dzieciństwa, pamiętających swoje pierwsze spotkania z książkami, rozgorączkowanych i chyba wierzących w to, że literaturą można interweniować – spotka się, by porozmawiać o literaturze?

Festiwal Fabuły miał właściwie dwa równorzędne otwarcia. Pierwszym było spotkanie z Krzysztofem Środą, lekcja uważności czytania świata, drugim – rozmowa z udziałem trzech pożeraczy literatury: Ryszarda Koziołka, Przemysława Czaplińskiego, Jana Gondowicza. Ta „chłopięca” opowieść o literaturze była możliwa dzięki kobiecemu katalizatorowi – Katarzynie Kuczyńskiej-Koschany, moderującej spotkanie.

 

CIEKAWE PRZYPADKI

Zgodnie z intencją prowadzącej spotkanie miało przebiegać według dwóch osi – być odsłoną deklinacji rzeczownika „literatura” oraz koniugacją czasowników „czytać” i „pisać”. Katarzyna Kuczyńska-Koschany przyporządkowała każdemu z bohaterów odpowiedni przypadek. Jan Gondowicz to miejscownik, ale miejscownik wehikularny – a zatem czytelnik, który osiadłszy w tym samym miejscu, jednocześnie podróżuje, czytając. Ryszard Koziołek to narzędnik – przede wszystkim ze względu na narzędzia, których używa niezgodnie z przeznaczeniem, a jednocześnie fenomenalnie celnie. Przemysław Czapliński to celownik lub też ktoś pomiędzy dopełniaczem a biernikiem, a zatem diagnosta postulatywny.

Dobór bohaterów drugiego wydarzenia Festiwalu Fabuły nie był wynikiem prostej kalkulacji. Z każdą minutą spotkania zyskiwało się przekonanie, że im więcej rozmówców łączy, tym więcej dostrzegamy różnic między nimi.

 

WOŁACZE?

W punkcie wyjścia łączyły ich (mimo wszystko spodziewane) cechy: wszyscy to poloniści, profesorzy (choć niektórzy bez teki), eseiści-erudyci, płynnie łączący różne rejestry, poruszający się na osi między lekturą największych arcydzieł, książek, które czytamy chętnie i tych, które czytamy niechętnie lub wcale. Podejmują wspólne tematy, jak: kartograficzność literatury, wyobraźnia i jej granice, ciało. Czytają tych samych pisarzy: Parnickiego, Prusa, Sienkiewicza, Kapuścińskiego, współczesnych. Uznając literaturę za najważniejszą, jednocześnie wychylają się ku innym sztukom: ku teatrowi (Czapliński), architekturze (Koziołek), malarstwu (Gondowicz). Są krytyczni zarówno (a może przede wszystkim) wobec siebie i swoich lektur, jak i wobec innych.

W miarę rozwoju rozmowy dostrzec można było cechy mniej oczywiste: każdy z nich ochoczo wystawia się na czytelnicze ryzyko (i zazwyczaj nie przegrywa). Uważają czytanie wielokrotne za konieczność, łączą literaturę z (różnie pojmowaną) erotyką – zwłaszcza w przekonaniu, które jest zboczeniem: żeby zrozumieć siebie, trzeba zrozumieć świat (literacki). Czytają siebie nawzajem, ale z różnych powodów, czerpiąc inspiracje, nierzadko negatywne („przeczytałbym inaczej”). Mają też swoich mistrzów czytania – różnych – stawiających ich w przypadku wołacza (wykrzykują „O!” i zastanawiają się, jak oni to przeczytali). Zarazem Czapliński, Gondowicz, Koziołek stają się dla wielu z nas mistrzami w czytaniu literatury.

 

ŁAGODNIE KRNĄBRNI

Bohaterowie spotkania przekonywali wypełnioną po brzegi Scenę Nową w Zamku, że są łagodnie krnąbrni – niezgadzający się ze sobą nawzajem, zarazem przyznający rację. Okazało się na przykład, że dzieli ich odpowiedź na pytanie, czym jest / może być czytanie: wyborem i praktyką egzystencjalną (Godnowicz), koniecznością antropologiczną (Koziołek), praktyką uczestniczenia w komunikacji (Czapliński).

Dostrzegają różnicę między czytaniem w ogóle a czytaniem literatury (Koziołek). Traktują opowieść jako całość, która wspaniale się zamyka i dopełnia, tropiąc ład i uporządkowanie (Gondowicz), lub też szukają miejsca wypadku z paradygmatu, ześlizgu, zakłóceń, nieoczekiwanego poszerzenia komunikacji (Czapliński). Jest im dalekie myślenie kasandryczne (Koziołek) lub nie tak odległe (Czapliński). Rozmyślają nad zjawiskiem, które charakteryzują jako legofobię (Koziołek) albo legoobojętność (Czapliński).

 

ZAMEK ZA NARRACJĘ!

Być może udało im się jednak znaleźć wspólne wnioski, które sformułowane były w tonie przestrogi i niezgody wobec tytułu spotkania – „Dobrze się myśli fabułą”. Według bohaterów wydarzenia fabułą myśli się źle – nie wolno nią myśleć, gdyż zawiera w sobie niebezpieczeństwo skończoności, presumpcję ładu, konotację ruchu i związku przyczynowo-skutkowego.

Do fabuł należy podchodzić krytycznie. Im mniej społeczeństwo polskie czyta, tym bardziej podlega prostym fabułom. Żyjemy w czasach, które wymagają wymyślenia nowej, innej narracji. Konieczna jest praca wzmożonej inwencji narracyjnej, która zaprzęgnie fabułę do sensownej pracy. Kto to zrobi – ten wskaże nową drogę. Kto zawiesi dotychczasowe doświadczenie gotowych fabuł, wymyśli nową narrację (spełniając postulat Czaplińskiego), ten nas ocali (według Koziołka). A zatem – do dzieła!

„Dobrze się myśli, gdy źle się myśli”. Najbliższe cztery dni w Centrum Kultury ZAMEK będą najlepszą okazją, by się o tym przekonać. Zamek za narrację!

 

JOANNA BEDNAREK

 

PRZEMYSŁAW CZAPLIŃSKI (ur. 1962) – prof. w Instytucie Filologii Polskiej (UAM), literaturoznawca, historyk i krytyk literatury oraz kultury XX i XXI wieku, laureat m.in. Nagrody im. Kościelskich oraz Nagrody im. Kazimierza Wyki. W centrum jego zainteresowań badawczych znajduje się konfrontacja literatury z nowoczesnością i wynikające stąd problemy: konflikt modernizacji i tradycji, przemoc nowoczesna jako narzędzie przebudowy człowieka i społeczeństwa, zanik i powrót utopii jako rezultaty kryzysu projektowania przyszłości. Autor kilkunastu książek literaturoznawczych, m.in.: „Śladów przełomu”, „Powrotu centrali”, „Świata podrobionego”, „Polski do wymiany”, „Resztek nowoczesności”. Niedawno ukazała się jego najnowsza publikacja – „Poruszona mapa”. Mieszka w Poznaniu.

RYSZARD KOZIOŁEK (ur. 1966) – literaturoznawca, profesor Uniwersytetu Śląskiego. Do jego zainteresowań naukowych należą m.in.: historia literatury pozytywizmu i modernizmu (jest jednym z najwybitniejszych znawców twórczości autora Trylogii), historia i teoria powieści, antropologia narracji, związki literatury i filmu. W 2010 roku otrzymał Nagrodę Literacką Gdynia w kategorii eseistyka za książkę „Ciała Sienkiewicza. Studia o symbolice płci i przemocy”. Od 2013 r. jest członkiem jury, a od 2015 r. przewodniczącym Nagrody Literackiej Nike. Ostatnio wydał zbiór esejów „Dobrze się myśli literaturą”. Mieszka w Katowicach.

JAN GONDOWICZ (ur. 1950) – krytyk literacki, eseista, felietonista (m.in. „Nowych Książek”), tłumacz. Znawca twórczości Schulza, Witkacego i Gombrowicza. Za przekład „Ćwiczeń stylistycznych” Raymonda Queneau otrzymał w 2006 r. nagrodę „Literatury na Świecie”. „Jan Gondowicz przeczytał wszystko, co należy. I mnóstwo tego, czego czytać nie trzeba, a czasem nawet nie powinno” – pisano o nim. W sferze jego zainteresowań są: wszelcy twórcy zdumiewającej wyobraźni, awangarda, eksperymentatorzy, szaleńcy albo geniusze: surrealiści, patafizycy, rosyjscy absurdyści, OuLiPo. Autor m.in. „Paradoksu o autorze”, zbioru felietonów „Pan tu nie stał” oraz „Ducha opowieści”. Mieszka w Warszawie.

Festiwal Fabuły dzień pierwszy: Dobrze się myśli fabułą. Spotkanie z udziałem Przemysława Czaplińskiego, Jana Gondowicza, Ryszarda Koziołka. Prowadzenie: Katarzyna Kuczyńska-Koschany, Centrum Kultury ZAMEK 11.10.16. Zobacz także: FESTIWAL FABUŁY 2016 – PROGRAM 

 

Poznań Poetów: Leonard Cohen. Heretyk i erotyk (niewygłoszony wykład noblowski) >>

Popęd narracji albo neurobiologiczna maszyna do opowiadania >>

Janina Ochojska: Na powieścidła nawet nie spoglądam >>