PP 2019: Kropka. Dwukropek. Wielokropek, czyli o „engramach” Marty Eloy Cichockiej

13 maja 2019

PP 2019: Marta Eloy Cichocka – trzy wiersze - ZamekCzyta.pl

Marta Eloy Cichocka. Fot. Edyta Dufaj

Poetka przyznaje, że „zerwała z nałogiem opisywania świata”. Jej poezja przestaje być szkicem tego, co widzi, chce dotknąć czegoś głębszego, mniej widocznego. Czegoś, do czego doszła po 365 dniach zarwanych nocy, do czegoś ponad nią („stanęłam na palcach…”), nieracjonalnego („…i bez głowy”), czegoś, co boli, ale i co daje jej spełnienie. Poezję Marty Eloy Cichockiej analizuje Maria Rozmiarek.


„engramy: ślady pamięciowe w mózgu. Zmiany w układzie nerwowym, magazyn wspomnień” –  czytamy na początku najnowszego tomiku Marty Eloy Cichockiej. Stąd moje skojarzenie z tytułowymi „kropką, dwukropkiem i wielokropkiem” jako z n a k a m i g r a f i c z n y m i, które pojawiły się w poszczególnych wierszach poetki, oraz które chciałabym uznać za symbole engramów. Śladów w pamięci, śladów ludzkich stóp w języku, ludzi odbitych i wpisanych w życie innych, słów wyrytych na zawsze w duszy, niezmazywalnych wspomnień, znaków, wskazówek wyczekiwanych i niezauważonych, niewykorzystanych możliwości, wyborów szczęśliwych i do przemilczenia, prozaicznych replik kosmosu w codzienności.

Wieloznaczność symbolu pociąga jednak za sobą sprzeczne konsekwencje. Z jednej strony daje przestrzeń w i e l o ś c i, spektrum możliwości, p r z e s t r z e ń, z drugiej zaś może przytłoczyć swoją mnogością i rozległością. I tę ambiwalencję ludzkiego doświadczenia, życia, jak i samego pojęcia engramów porusza poetka w swojej najnowszej twórczości. Bo chociaż bez wątpienia każdy z nas jest odrębną k r o p k ą, to bezustannie wpisuje się w szeregi dwu- i wielokropków. Każdy nosi własny bagaż wspomnień niezmazywalnych i niewymazywalnych. W każdym z nas ma miejsce i odbija się ktoś inny, co również Marta Eloy Cichocka podkreśla w swoim wstępie. Przed wymienionymi konkretnymi nazwiskami „zasłużonych” pisze bowiem „W engramach udział wzięli:”. Czy w ten sposób topos theatrum mundi „przenosi” swoją scenę ze świata do wnętrza człowieka? Czy to w nim rozgrywa się wielkie widowisko, a swoje role odgrywają różni aktorzy?

.
„i ty też” kończy wymieniankę poetka. Jednostkowość. Ten „ty” i ta „ja” jest ważnym punktem (znakiem interpunkcyjnym) „engramów”. Poetka przyznaje, że „zerwała z nałogiem opisywania świata”. Jej poezja przestaje być szkicem tego, co widzi, chce dotknąć czegoś głębszego, mniej widocznego. Czegoś, do czego doszła po 365 dniach zarwanych nocy, do czegoś ponad nią („stanęłam na palcach…”), nieracjonalnego („…i bez głowy”), czegoś, co boli, ale i co daje jej spełnienie.

piszę odpowiadam tak dużo

piszę mało zapisuję


W wyrazie „piszę” zawiera się duży pierwiastek tego, co osobiste. Pisze się od siebie, pisze się coś, co wypływa ze środka człowieka, coś nowego i indywidualnego. Zapisywać to odtwarzać coś gotowego, jakiś schemat, obrazek, regułę. Chyba że to w ogóle przewrotna odpowiedź, w której „piszę” oznacza – żyję, odczuwam, działam, poznaję, poszukuję… Nie bazgrolę, zagłuszam, hałasuję, stawiam puste litery, nie opisuję świata, tylko piszę świat – mój świat.

Mój, ale też twój, bo wierszem otwierającym jest „savoir vivre”, w którym podmiot liryczny chce przejść na „ty” z Panem Cogito. W ten sposób poetka podkreśla szacunek dla szeroko rozumianej tradycji, ale chce również zmienić perspektywę i relację poezji z odbiorcą. Z tej klasycznej, uniwersalnej, mówiącej o świecie i do świata – na tę codzienną, konkretną, pojedynczą. Nie oznacza to oczywiście, że Cichocka buduje w ten sposób hermetyczne obrazki. Wręcz przeciwnie – bezustannie opowiadając określony dzień (zwróćmy uwagę chociażby na tytuły, które często zaczynają się od tego słowa), wpisuje je w pewną ciągłość. Z jednej strony w prozaiczności życia autorka dostrzega subtelne piękno, z drugiej jednak „życie osiadłe” wiąże się z goryczą przyzwyczajenia („pantofle wydeptują ścieżkę na dywanie z promocji” albo „w to miejsce najłatwiej trafić i zawsze boli najbardziej”). „Sztuka życia” wydaje się sztuką zabezpieczania przed strachem, brakiem, cierpieniem. A funkcjonowanie w społeczeństwie wiąże się z wchodzeniem w określone role, schematy, z przestrzeganiem reguł („bo trzeba golić się gładko czesać mówić gładko/ pisać ostro i walić bez żadnych metafor i gumek”) zbyt ciasnych dla jednostki. Jednostki, która mimo cieni innych czuje się pojedyncza. Może czując się niechciana, zagłuszana, niezrozumiana czy wręcz „zjadana” przez innych, świadomie się wyizolowuje?

dlatego siedzę sama

sama wchodzę na stół

spod sufitu śpiewam

rzeczy niesłychane

dlatego chodzę sama

sama wchodzę pod stół

pod stołem stawiam hotel

owijam celofanem


K r o p k a odzwierciedla też  p o i n t ę, której podmiot liryczny tak usilnie szuka i w poezji, i w życiu, i w miłości, którą ciągle gubi, na której uchwycenie traci w końcu nadzieję…

:
Dwukropkiem kończy się wiersz „dzień w którym na moje konto wpłynęły trzy tysiące dolarów”. Utwór, który stawia odbiorcę przed pytaniem, czy całe życie jest na kredyt i ile wynosi jego własny dług do spłacenia…Wyznanie „mam cztery języki w jednym milczę/ w drugim mówię w trzecim piszę/ w czwartym liczę tylko na siebie” wskazuje j ę z y k jako formę wyrazu własnego „ja”, wymówienia siebie. Wydaje się, że wielość dziedzin życia, różnorodność zajęć etc. wymagają poliglotyzmu, który jednak nie jest lekarstwem na niewyrażalność.

mam coraz mniej czasu coraz

więcej wątpliwości i chyba tylko

jedno wyjście:

Nie jestem pewna, czy pustka po dwukropku ma rzeczywiście oznaczać postawienie podmiotu lirycznego pod ścianą, jedynym wyjściem – samobójstwem – czy wręcz jego brakiem. Mimo nostalgii wiersza mam wrażenie, że ta otwartość zakończenia zachęca do pisania życia dalej, może nawet do jakiegoś rozmachu czy szaleństwa. Bo dwukropek to nie ostateczna kropka, ale znak ostrzegawczy, że czasu coraz mniej i może go zabraknąć na prawdziwe życie. I myślę, że zaproszenie do czujności, do dostrzegania szczegółów – śladów – jest głównym przesłaniem „engramów”.

słowo się rzekło nim dojechał pociąg tym razem

zabrakło na peronie sylwetki z psem w nadmiarze

wrażeń czasem dopiero czyjaś nieobecność

pozwala go zauważyć dlatego tylko żartuję

z tym tytułem: powodów do prawdziwej radości

brak dlatego właśnie że prawdziwa radość nigdy

nie ma powodów.

Dwukropek to też „ten drugi”. Ktoś bardzo konkretny. Ktoś, kto albo z nami współbrzmi, albo dysonuje. Ktoś, kto kocha i ktoś, kto boli. A u Cichockiej, choć nienachalnie, dużo o miłości. Miłości chyba trudnej, bo dowiadujemy się o niej z „raportu o stanie wojsk”. Bo ona i on jadą pociągiem tą samą trasą, ale „w przeciwnym kierunku”, ona czeka na niego, a on się nie pojawia („między psem a wilkiem”), bo nie potrafi ą być sobą ze sobą („list postaci drugoplanowych”)… Ale mimo wszystko dobrze jest chyba mieć z kim iść na sushi.


Tak wygląda tytuł ostatniego rozdziału książki. Jego interpretacji jest pewnie wiele. Moim pierwszym skojarzeniem jest p r z e s t r z e ń, która jest chyba ważnym zagadnieniem dla Marty Eloy Cichockiej, jak i dla samego układu graficznego „engramów”. Bowiem dużo w nich niezagospodarowanej bieli kartki. Kolejne rozdziały sygnalizowane są tylko przez rzymskie cyfry – małe ślady poetki, która zostawia resztę miejsca dla Ciebie. Przestrzeń, która łączy i dzieli „ja” i „ty”, w którą oboje jesteśmy wpisani i oboje zapisujemy. Rozciągłość, która daje wolność, spektrum możliwości, które przytłacza lub powoduje poczucie pustki czy zagubienia. Przestrzeń, którą można penetrować, gospodarować i po której można podróżować (a motyw pociągu często pojawia się w „engramach”).

Wielokropek to także c z a s, który płynie. Płynie z nami i pomimo nas. Składają się na niego konkretne dni, wydarzenia (kropki), np. „dzień po bezsennej nocy”, ale przecież równie dobrze może być on każdym dniem po nocy bez snu albo dniem każdego, kto spać nie może… W każdym razie „zawsze jest czas”, mówi poetka, „i jest niedoczas/ jest wieczny pośpiech i jest śmiertelna nuda”. Podmiot liryczny ewidentnie nie może sobie poradzić z jego przemijalnością, „jest to tak oczywiste i nie do ogarnięcia”, a „żyć to pożerać czas” i „po erze kremów na trądzik” następuje „era kremów na zmarszczki”, a już nawet „nie ma czasu pisać wierszy”.

nie

ma czasu. przeszłość już przeszła. przyszłość nie

przyszła jeszcze. jest tylko tu i teraz. tkwi pośrodku


I czas będzie płynąć dalej – mówią trzy kropki ostatniego rozdziału „engramów”. I może Marta Eloy Cichocka chce powiedzieć nim, że nie wie, co będzie dalej, ale chce dalej „płynąć, płynąć i płynąć”. A może to rozdział o milczeniu? Albo ślad niejasny i niezrozumiały dla samej poetki, albo szyfr, który zostawia Tobie, byś przeczytał, pomyślał i napisał: „tu i teraz”.

MARIA ROZMIAREK


MARTA ELOY CICHOCKA (1973) – poetka i fotografka, iberystka i frankofilka, habilitowana badaczka i tłumaczka literatury, zwłaszcza hiszpańskojęzycznej. Laureatka I nagrody w konkursie poetyckim im. Haliny Poświatowskiej (2004), stypendystka MKiDN w dziedzinie literatury (2007), laureatka I Beca-Residencia Internacional SxS Antonio Machado (2016). Opublikowała „Wejście ewakuacyjne” (2003), „Lego dla ego” (2005), dwujęzyczne „Ślady opon na poduszce / Huellas de neumáticos en la alomohada” (2016), „Engramy” (2017) i dwie książki teoretycznoliterackie o poetyce współczesnej powieści historycznej, każdą w innym języku. Autorka sztuki teatralnej „Córki powietrza. Sen Balladyny”, inspirowanej Calderonem i Słowackim (Teatr im. Jana Kochanowskiego, reż. Ignacio García, premiera: marzec 2019). Dużo pisze, mało zapisuje; regularnie zaniedbuje stronę eloy.pl

POZNAŃ POETÓW 2019: LIRYKA – Barbara Klicka, Klara Nowakowska, Marta Eloy Cichocka, Joanna Roszak. Prowadzenie: Agnieszka Kocznur. Centrum Kultury ZAMEK (Dziedziniec Różany – namiot), 17.05.2019, g. 19.15

POZNAŃ POETÓW 2019: TŁUMACZENIE KOBIET dyskusja z udziałem Marty Eloy Cichockiej, Ariko Kato, Jerzego Kocha, Zbigniewa Kruszyńskiego. Prowadzenie: Kinga Piotrowiak-Junkiert. Centrum Kultury ZAMEK (Dziedziniec Różany – namiot), 17.05.2019, g. 18-19

zobacz także: „Jeden Poznań, dwa serduszka, ojojoj”
zobacz także: PP 2019: Barbara Klicka – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Joanna Roszak – dwa wiersze
zobacz także: PP 2019. Ariko Kato: Jedna czy dwie półki poezji
zobacz także: PP 2019: Marcin Baran i Marcin Sendecki – wiersze
zobacz także: PP 2019: Ciało ofiarowane. O ciele i wątkach homoerotycznych w poezji Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego
zobacz także: PP 2019: Marta Eloy Cichocka – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: GIRL NOT AFRAID
zobacz także: PP 2019: W „Kontenerze” matki nie ma
zobacz także: PP 2019: Krzysztof Siwczyk – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Bez filtrów. O poezji Klary Nowakowskiej
zobacz także: PP 2019: Jan Rojewski i jego polski ikonoklazm
zobacz także: PP 2019: Agata Jabłońska – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Miłość jako rewolucja. Wiersze miłosne Jerzego Jarniewicza
zobacz także: PP 2019: Być (z) wierszem
zobacz także: PP 2019: Justyna Kulikowska – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Wartości środkowe albo o poszukiwaniu ob(e)c(n)ości
zobacz także: PP 2019: Kacper Bartczak – dwa wiersze
zobacz także: PP 2019: Serhij Żadan – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Jerzy Jarniewicz – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Za każdym wierszem stoi wojna
zobacz także: PP 2019: Poznańska szkoła tytułu, czyli: proza w poezji, poezja w prozie
zobacz także: PP 2019: „Strasznie patrzeć, jak tworzy się historia”
zobacz także: PP 2019: Maciej Robert – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Gniewne wiersze Justyny Kulikowskiej
zobacz także: PP 2019: Julia Niedziejko – trzy wiersze
zobacz także: PP 2019: Sanatorium bez granic
zobacz także: PP 2019: Klara Nowakowska – trzy wiersze

Prywatyzacja szczęścia, albo dlaczego partia pracy nie jest dziś możliwa >>

PNL 2019: Miłość w czasach końca kapitalizmu >>

PNL 2019: Straciliśmy dużo, sami nie wiemy jak wiele >>