Sploty ludzkości jako wyraz nadziei w „Arabeskach” Serhija Żadana

19 maja 2026

Połączenie tych historii w jeden zbiór daje możliwość, by uważniej przyjrzeć się ważnej sprawie: co tak naprawdę ludzie dla siebie nawzajem znaczą?

Przyglądając się uważniej zbiorowi mikroopowieści „Arabeski” Serhija Żadana, można ujrzeć więcej niż tylko historie o życiu w przyfrontowym mieście. Autor przybliża nową rzeczywistość Charkowa i jego mieszkańców. Przede wszystkim opowiada o ludzkim doświadczeniu i próbach dopasowania się do realiów, które bezpowrotnie niszczą kondycję człowieka. W samym środku wszystkich opowieści tkwi pytanie o czas, który nieubłaganie zmienia nie tylko osoby, ale i miasto.

Tytuł „Arabeski” nasuwa skojarzenie z powieścią Mykoły Chwylowego o tym samym tytule, której akcja także dzieje się w Charkowie. To miasto odgrywa znaczącą rolę w życiu, a także w twórczości Żadana.

Każde z dwunastu opowiadań skupia się na innej historii, lecz łączy je motyw przewodni, jakim jest wzajemna pomoc. Autor przeobraża koleje żyć bohaterów w tytułowe arabeski, a miasto w topografię wydarzeń. Charków staje się opustoszoną przestrzenią, w której zanikają przeplatane linie żyć mieszkańców. O tym upływie czasu Żadan opowiada poprzez różne sytuacje, które dzieją się na pograniczu, gdzieś pobocznie, a nie w samym centrum wojennych batalii. Głównym motywem stają się ludzie i relacje między nimi. Mimo że miasto znajduje się tuż przy terenie działań zbrojnych, dalej tli się w nim zwyczajne życie. Widzimy, jak bohaterowie przeżywają stany wspólne dla każdego życia: dzieciństwo, rozmowę o pracę, zagubienie, relacje rodzice i dzieci, randkę, ślub. Jednak to, co różni nasze perspektywy, to szybka dojrzałość i zmęczenie, trwanie na pograniczu życia i śmierci. Żadan pisze o bohaterach niewiele, kreśli krótkie i lekkie szkice poprzez fragmenty ich doświadczeń.

Historie postaci pozostają w pamięci na długo po lekturze książki. Dzięki oszczędności formy, czyta się je za jednym zamachem, więc żaden detal nam nie umknie. Puenty opowieści wydobywają z nas niespodziewane uczucia. Przedstawiony świat nie jest przerysowany, odwzorowuje rzeczywistość taką, jaka jest naprawdę – trochę melancholijną, czasami śmieszną i niezręczną, a w niektórych miejscach przykrą i smutną. Język, jakim operuje Żadan, podkreśla tragiczność losów, ale także niezłomność nadziei. Połączenie tych historii w jeden zbiór daje możliwość, by uważniej przyjrzeć się ważnej sprawie: co tak naprawdę ludzie dla siebie nawzajem znaczą?

Charakter arabesek przejawia się w mnogości motywów w utworze. Żadan porusza wątki zwierząt – kotów, psów, ptaków – których losy nie są mu obojętne, bo spotyka ich coś, od czego nie ma ucieczki. Samo miasto także staje się metaforycznym zwierzęciem.

„Przez cały tydzień miasto leżało jak zwierzę ze złamanym kręgosłupem: z jednej strony chce się pomóc, z drugiej strach się zbliżyć”

Jak bumerang powraca motyw ciemności i światła, który przetacza granicę metafizyczną, mówi więcej: o zmęczeniu, cierpieniu, niebezpieczeństwie, nadziei, losach ocalałych, dotyka cielesności w jej dosłownym znaczeniu. Szybko zauważa się tytuły, które są przepełnione światłem na przykład: „Wzejdzie światło nad miastem sprawiedliwych” czy „I nie wystarczy słońca by to wszystko oświetlić”, a tak naprawdę te opowieści w swojej naturze są raczej melancholijne i ponure.

„Wygadała się, a potem siedziała, milczała, wiedząc, że powinna już iść…, że wszystko ogólnie rzecz biorąc, nie ma sensu… A co ma sens? Ta ciemność w nim. Ona ma sens. Ona poruszała nim, ona przez niego przemawiała”

Postaci mają sprzeczne uczucia. Z jednej strony nie mają pojęcia, w którą stronę skręci przyszłość, czy jutro istnieje w jasnych barwach, a z drugiej nie mogą przestać być w stanie zawieszenia. Nie są patetycznymi bohaterami, to po prostu ludzie, którzy wierzą w zwycięstwo.

„Kiedy patrzysz na tego, kto zwyciężył, wiesz na co był gotów. A na co był gotów? Na wszystko. Wyjść i wyrwać to cholerne zwycięstwo jak serce z piersi”

Nie da się uciec od wrażenia, że całość dzieła jest przesączona wiedzą o nieuniknionym zniszczeniu i rozpadzie fizycznych przestrzeni. Bohaterowie tracą domy, zwierzęta, przyjaciół. Kiedy w świadomości ludzi załamał się czas, inaczej zaczęli postrzegać dotychczasowe wartości. W tym wszystkim jedynym, co może uniknąć zniszczenia, jest pamięć o więziach i relacjach. „Arabeski” Serhija Żadana są splotem doświadczeń, które otwierają nową przestrzeń na zróżnicowanie i pogłębienie charakteru przeżyć wojny. Nie ma jednego określenia, mogącego opisać toczące się losy bohaterów książki, ale zdecydowanie wcielają oni ideę jedności i wsparcia. Wszystko przemija, lecz nic nie ginie bez śladu, dlatego budowanie relacji z innym człowiekiem pozostanie najtrwalszym ze wszystkich rodzajów pamięci.

VIKTORIIA ROMANIUK

Autorka urodziła się w 2004 roku w Kijowie. W 2019 roku przeprowadziła się do Polski. Od 2022 roku studiuje fotografię intermedialną na Uniwersytecie Artystycznym im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu, a także od 2025 uczy się na kierunku sztuka pisania na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. W swojej twórczości eksperymentuje z materią metalu i wosku, posługując się najczęściej mediami takimi jak tekst, wideo i obiekty. Tematami jej prac są często stany emocjonalne, wewnętrzne rozterki oraz ich ślady w codziennym życiu.

 

O śmiechu śmiertelnie poważnie. „Kasperl i Margit” Macieja Płazy >>

Daj głos niemym ofiarom ekobójstwa. O książce „Delfiny i Belzebub” Wojciecha Tochmana >>

Widzenie oraz niewidzenie wojny. „Być gościem w katastrofie” Tomasza Szerszenia >>