Postępująca niewidzialność w świetle reflektorów. O niezdmuchiwaniu świeczek na „Urodzinach” Weroniki Murek >>

„Są urodziny, a to oznacza, że ciasto należy podpalić, świeczkę zaś zdmuchnąć”, pomyśleć życzenie (uwaga, bo jeszcze się spełni!), przyjąć brawa i wysłuchać trzeci raz kakofonicznego „Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam”. Sęk w tym, że to nie ta historia – przyozdobiona girlandami, owinięta złotymi serpentynami czy ociekająca deszczem brokatowego konfetti. „Urodziny” Weroniki Murek to opowieść-odwrotka, w której nic nie jest takie, jakie może się wydawać na pierwszy rzut oka.


