I po co był Ci ten debiut? Odpowiada Dominika Parszewska >>

Mój młodszy brat, w ogóle niezainteresowany poezją, udał się, w – obstawiam – heroicznie skazanej na klęskę próbie zrozumienia chociaż kawałka cienia kalki mnie, do Chata GPT

Mój młodszy brat, w ogóle niezainteresowany poezją, udał się, w – obstawiam – heroicznie skazanej na klęskę próbie zrozumienia chociaż kawałka cienia kalki mnie, do Chata GPT

„Kasperl i Margit” Macieja Płazy to prowadzona z dwóch różnych perspektyw powieść historyczna, której jednak daleko do tego, co nauczyliśmy się ostatnio nazywać „polską prozą rozdrapywania ran”. Ta wciągająca i humorystyczna opowieść przypomina raczej poznańską epopeję, przy czym historię traktuje się tu śmiertelnie poważnie.

„Skończone. Nic mi się nie śni. I nikt” – tymi słowami Wojciech Tochman zamykał swoje najważniejsze reportaże o Rwandzie czy Bośni. Jednak historia o realiach wojny w Ukrainie nie pozwala na taką kropkę. „Delfiny i Belzebub” to pierwsza książka w dorobku reportera, która „wcale się nie kończy”, bo jej bohaterowie – ludzie i zwierzęta – wciąż są pod ostrzałem, a ich cierpienie trwa każdego dnia.

Żadan nie opowiada o wojnie jako o wydarzeniu historycznym czy militarnym. Wojna w „Arabeskach” jest stanem istnienia – czymś, co przenika każdą relację, każde wspomnienie i każdy gest.