Apetyt rośnie. O „Lunecie z rybiej głowy” Patryka Zalaszewskiego >>

I te ryby. Są wszędzie – w języku, przestrzeni, w ciałach bohaterów i ich gestach, w sposobie patrzenia i myślenia. Ich zapach i faktura zdają się przenikać strony książki. Są źródłem i centrum życia, a jednocześnie ciężarem i klątwą.


