Usłyszeć śpiew dżdżownic >>

Grafika z niebieskimi plamami na białym tle, tytułem tekstu i autorką.

Jak pisze się poezję, kiedy „jest wiele do powiedzenia ale nie ma na to słów”? Stanisław Kalina Jaglarz, choć wyraża tę wątpliwość, decyduje się zaufać sile obrazu w wierszu. Palimpsest krajobrazu, którego warstwy mnożą się wraz z lekturą „Gościć sójki”, staje się odpowiedzią, która wymaga innego języka – nawet jeśli nie pokłada się w nim ufności. Odbija się ona echem w Dolinie, mieszając się z odgłosami zwierząt, ludzkich nawoływań i dźwięków wystrzałów. >>

O śmiechu śmiertelnie poważnie. „Kasperl i Margit” Macieja Płazy >>

Daj głos niemym ofiarom ekobójstwa. O książce „Delfiny i Belzebub” Wojciecha Tochmana >>

Ta proza nie pozwala się zdystansować – zmusza do bliskości. O „Arabeskach” Serhija Żadana >>